img
20
Dobrowolnie na Sybir
31 lipca 2008 * Kurier Galicyjski
POD PRĄD
szampan i coś tam jeszcze, ale
brzózki, już z gałęzi ogołocone.
WOJCIECH GRZELAK
tego Sylwestra, którego rozpo-
Porąbał je na podwórku, polana
cząłem z duszą na ramieniu, nie
pięknie ułożył pod szopą. Ojciec,
Czasami przyłapuję się na
zapomnę nigdy.
kiedy wrócił z pracy, złapał się
tym, że ten las jest mi dziwnie
za głowę. Za samowolną wycinkę
bliski, jakbym znał go od zaw-
Sieć wujka Wasi
wlepiają u nas mandaty, tłuma-
sze. Napotykam nieoczekiwanie
potem zatrudniłem się na far-
sztukami, a ja zostałem pośrod-
Syberia pociągała mnie
czył wujkowi Wasi. Nasz gość
miejsca bardzo swojskie, prze-
mie jeleni, których poroże jest
ku tajgi, sam jeden. Od najbliż-
chyba zawsze, bo odkąd pamię-
z Syberii zdziwił się, zafrasował,
chowane w pamięci z lat dzie-
cennym surowcem farmace-
szej chaty, zresztą o tej porze nie
tam, stale obecna była w na-
długo nad czymś rozmyślał,
cinnych – takie przynajmniej
utycznym. Sybiracy także śmiali
zamieszkałej, dzieliło mnie
szym domu. Dziadek mojej
a potem spytał: „A sieć?”„Co
mam wrażenie. A przecież
się ze mnie: „Kto może, to stąd
ponad czterdzieści kilometrów.
babki trafił do Irkucka po
sieć?” – ojciec nie od razu się
nigdy wcześniej tutaj nie byłem.
wyjeżdża, a ty co – pod prąd?”
W płytkiej kotlince obieliłem
Powstaniu Styczniowym. Mój
połapał. „Chcesz, sieć ci uplotę,
Może po prostu sam chcę pod-
Rzeczywiście, życie na syberyj-
i wypatroszyłem dwa pozostałe
dziadek, wywieziony z Grodzień-
bo widzę, że rybak jesteś” –
świadomie oswoić ten zakątek
skiej prowincji wymaga hartu.
łosie, odrzuciłem kopyta oraz
szczyzny w 1940 roku, spędził
wujek Wasia wskazał na spin-
planety, aby nie czuć się w nim
Zapóźnienie cywilizacyjnie jest
wnętrzności, które natychmiast
siedem lat w Kazachstanie. Na
ning w kącie. „Przyda ci się,
obco? Miejscowi myśliwi, kiedy
tu wielkie; ten, kto przywykł do
rybek sobie nałapiesz. A ja tobie
wyruszają na łowy, starają się
wygód, nie ma lekko: zamiast
za gościnę chcę się odwdzię-
zyskać przychylność przyrody,
kaloryferów – bielony piec, za-
czyć”. „Dobra – ojciec machnął
przebłagać ją, okazać pokorę.
miast mikrofalówki – płyta z fa-
ręką – niech będzie już sieć”.
Tak, aby zostali przez nią zaak-
jerkami, w miejsce kurka nad
W życiu siecią nie łowił, bo w na-
ceptowani, aby stali się jej
umywalką – studnia lub w naj-
szej okolicy nawet nie było
częścią. Wtedy uważają, że są
lepszym razie pompa, toaleta na
gdzie, ale pewnie pomyślał, że
bezpieczni.
podwórku, itd. Oczywiście bywa-
to mniejszy kłopot, przynajmniej
ją też mieszkania luksusowe,
Wasia w mieszkaniu będzie
Dobrowolnie na Sybir
takie z klimatyzacją oraz wszyst-
siedział. Następnego dnia, jak
Do Nowosybirska przyjecha-
kimi zachodnimi urządzeniami,
wróciłem ze szkoły, zastałem
łem po raz pierwszy w 2002 roku,
dla wybrańców, których w spo-
wujka przy robocie. Mieliśmy
jako uczestnik programu wy-
łeczeństwie rosyjskim jest nie-
wtedy komplet mebli na wysoki
miany naukowej. Zajmowałem
wielu, ale ja zaczynałem od
połysk, takich politurowanych.
się helmintami, pasożytami,
drewnianej chaty, przekrzywionej
Wasia powbijał w nie chyba
występującymi u drapieżników.
jak stary walonek - w takich
ponad setkę gwoździ, żeby
zwabiły kilka wron. Z szarego
wschodzie pozostał jego przy-
umocować osnowę sieci. W me-
nieba prószyło, od czasu do
rodni brat, który trafił do koł-
blościankę, w drzwi szafy, w stół,
czasu zrywała się lekka zadym-
chozu pod Krasnojarskiem i tam
nawet w stolik pod telewizor.
ka, ale na szczęście wiatr szybko
osiadł na stałe. Przysyłał listy po
Tam, gdzie tkwiły gwoździe,
ustawał. Grudniowy dzień szyb-
rosyjsku, bo los sprawił, że cał-
lakier odprysnął i popękał,
ko dobiegł końca. W pobliżu
kiem się zruszczył („obrusiałem”
porobiły się takie białe kółeczka.
zawył wilk, potem drugi i trzeci.
- pisał do nas), ale o swoich
Mama o mało wtedy zawału nie
Na skraju polany pojawiły się
korzeniach nie zapomniał. Mó-
dostała.
szare cienie. Zrozumiałem wte-
wiliśmy o nim „wujek Wasia”.
Z mieszkańcami Syberii ro-
dy sens rosyjskiego powiedze-
W 1991 roku ojciec zaprosił go do
zumiem się dość dobrze: Sybirak
nia „i strasznie, i śmiesznie”.
Dotąd to ja interesowałem się
wilkami, teraz one zaintereso-
wały się mną. Sasza i Żenia
wciąż nie wracali, podsycałem
wątłe ognisko, czym tylko się
dało, a nie było wiele opału
w moim grajdołku, do brzegów
Przez pierwsze dwa tygodnie
warunkach żyje przytłaczająca
którego ostrożnie już podkradał
w ogóle nie opuszczałem mias-
większość Sybiraków. Rosja jest
się najśmielszy basior. Miałem
ta; rzadko wyściubiałem nos
krajem wyjątkowych kontrastów:
nóż, jako jedyną broń, bo sztu-
nawet z instytutu, a właściwie
tu i ówdzie w oczy kłuje luksus,
cery zostały w gaziku. Pomyśla-
z weterynaryjnego prosektorium.
nawet zbytek, ale o wiele więcej
łem: „Co ja tu robię? Mogłem
Dzień w dzień otwierałem prze-
jest ubóstwa, niekiedy wynikają-
przecież spokojnie kroić swoje
wody pokarmowe wilków i wyj-
cego nie tylko z przyczyn ściśle
robaczki i porównywać je pod
mowałem z nich rozmaite roba-
ekonomicznych, lecz spowodo-
mikroskopem gdzieś w zaciszu
ki – nie jest to może dla kogoś
wanego marazmem, pasywnoś-
warszawskiej pracowni, a teraz
postronnego zajęcie zbyt pocią-
cią ludzi, przyzwyczajonych do
przygotowywać się do Sylwestra,
gające, ale wówczas wiązałem
tego, że decyduje za nich wła-
spędzanego w pubie z przyja-
Polski, dziadek wtedy już nie żył.
to trochę inny gatunek Rosja-
z nim swoją karierę naukową,
Na peronie w Warszawie pozna-
nina, poza tym są tu aborygeni,
a więc, plany na przyszłość, na
liśmy wujka Wasię od razu:
to zupełnie inna kultura, od-
całe życie. Raz, przypadkowo,
Sybirak prawdziwy, jak z rysun-
mienne zwyczaje, silny kult
zaproszono mnie na obserwację
kowego żartu – w wielkiej czapie
przodków i natury. Różnice men-
syberyjskich wilków w ich natu-
z futra zająca, broda niczym
talnościowe trochę zawadzają,
ralnym środowisku. Wtedy zoba-
łopata, na plecach worek; nawet
ale jakoś sobie z tym radzę.
czyłem prawdziwą tajgę.
fufajkę ze sobą zabrał do Europy
Sybiracy są bezpośredni, co by-
Decyzję podjąłem bardzo
na wszelki wypadek, choć był
wa czasem męczące dla przy-
szybko. Mniej było w niej prze-
akurat maj. Przywiózł nam su-
bysza z Zachodu, nieco naiwni,
myśleń, znacznie więcej emocji.
szone ryby, pomidory w wielkich
jednak, w większości wypadków
No, może poczułem jakiś zew,
słojach, trochę cebuli. Był dwa
można na nich polegać. Ci,
zagrała romantyka, tląca się
tygodnie, ale nie mógł sobie
z którymi przede wszystkim
przecież w każdym z nas, albo
miejsca znaleźć w domu. Pew-
obcuję, nie zatracili jeszcze
po prostu – chciałem się spraw-
nego dnia wyszedł na godzinę
cechy, która w naszym kręgu
dzić. Poza uczelnią nic mnie
i przytaszczył dwie solidne
kulturowym obwarowana jest
w Polsce nie trzymało. Rodzina,
gdy obwieściłem jej moje posta-
nowienie, uznała, że straciłem
rozum. Ci, z którymi rozmawia-
łem w kraju na ten temat, nie-
kiedy popierali mój zamiar,
dza. A ta myśli przede wszystkim
ciółmi. Tymczasem siedzę w głu-
częściej jednak otwarcie lub
o sobie. Niechlujstwo jest na
chym lesie, w samym sercu Azji,
ukradkiem pukali się w głowę.
porządku dziennym. Gdy zajmo-
oko w oko z watahą ałtajskich
Później, aby uzasadnić swój
wałem się ścinką jelenich
wilków, ostrzących na mnie kły”.
wybór, ułożyłem taki limeryk:
rogów, w baraku były tylko
Moi kompani, którzy wreszcie
Tak, mieszkam na Sybirze.
zapluskwione materace i wielki
nadjechali dobrą godzinę po
Znajomi mówią: „Ty świrze!”
kolorowy telewizor z anteną sa-
zapadnięciu zmroku (uaz od-
Ale można wytrzymać:
telitarną, ustawiony na cegłach.
mówił posłuszeństwa, na szczęś-
Zima tu – to jest zima!
cie poradzili sobie z awarią),
Choć poza tym nie pachnie
Nosił wilk...
opowiadali, że widzieli w świetle
Paryżem...
Kiedyś, było to w ostatni
reflektorów, jak z polany czmych-
dzień roku, miałem taką przy-
nęła, co najmniej, piątka wiel-
Podczas pierwszej zimy na
godę: polowaliśmy na łosie.
kich bestii. Ostatecznie zdążyliśmy
Syberii pracowałem w niewiel-
Łowy były udane, zdobycz nie
wszyscy wrócić przed północą
kiej kooperatywie, zajmującej
mieściła się w uazie. Moi towa-
do osady, poszliśmy spotykać
się pozyskiwaniem skórek soboli,
rzysze odjechali z czterema
nowy rok ze znajomymi, był