img
Kurier kulturalny
22
29 czerwca – 14 lipca 2010 * Kurier Galicyjski
Fryderyk chopin (1810-1849)
i jeGo LWoWscy kontynuatorzy
część Xii – chopin jako pedagog w ujęciu Karola Mikulego
ność i lekkość palców, niezbędną do
cił on aż jedną czwartą swojego życia!
KATARZYNA PłOŃSKA
uzyskania perfekcyjnego legato. Za-
Pracę jako nauczyciel, (która od począt-
lecał, oczywiście w rozsądnej ilości,
ku stała się dla niego głównym źródłem
Działalność pedagogiczną Fryde-
ćwiczenia gimnastyczne, polegające
dochodu) rozpoczął będąc już w Pary-
ryka Chopina przesłania we współ-
na wyginaniu przegubu (na zewnątrz
żu. Dzielił wówczas swój czas między
czesnych przekazach jego wybitna
i do wewnątrz) oraz rozciąganiu pal-
komponowanie latem i nauczanie zimą.
spuścizna kompozytorska oraz feno-
ców. Często nakazywał ponadto ćwi-
Od listopada do maja przyjmował śred-
menalna wirtuozeria fortepianowa.
czenie w dynamice piano [cicho], aby
nio pięciu uczniów dziennie, lekcja trwa-
Jest on zwykle przedstawiany jako
uniknąć nadmiernego obciążenia ręki.
ła zwykle od 45 minut do godziny, były
wrażliwy artysta, wielbiony przez pa-
Duży nacisk kładł na ćwiczenie gam,
to spotkania indywidualne, odbywające
ryską elitę, wyjątkowo utalentowany
które radził ćwiczyć z metronomiczną
się albo u Chopina, albo w domu ucznia.
improwizator, kompozytor silnie łą-
regularnością, najpierw w wolnym
Mimo, iż miał tak wielu podopiecznych,
czący zdobycze muzyki europejskiej
tempie, stopniowo w coraz szyb-
pozostawał nauczycielem elitarnym z
z tradycjami narodowymi i ludowymi.
szym, jednak, co ciekawe, w pracy z
tego choćby względu, że jego lekcje
Przy tym często zapomina się o jego
uczniem zaczynał od tych, „zawiera-
były dość kosztowne, ale także dla-
ogromnej roli, odegranej na polu pe-
jących wiele czarnych klawiszy”, jako
tego, że niełatwo było dostać się pod
dagogiki, której poświęcił się z równie
tych, które pozwalają na swobodne
jego skrzydła. Jednocześnie był nie-
wielką pasją i zaangażowaniem, jak
oparcie dłoni na klawiaturze. Gamę
zwykle „popularny”: w dobrym tonie
grze i kompozycji.
C-dur [gama na samych białych kla-
było wówczas w środowiskach pary-
wiszach] uważał za najtrudniejszą.
skich (i nie tylko paryskich!) przyznać,
„Metoda gry fortepianowej”
W ułożeniu dłoni, zwracał też uwagę
że jest się uczniem Chopina. Zasad-
Źródłem do poznania Chopina,
na płynne i swobodne podkładanie
niczo nie uczył dzieci (poza szczegól-
jako nauczyciela gry na fortepianie, są
kciuka, uwarunkowane zawsze swo-
nymi wyjątkami), ani początkujących
z jednej strony świadectwa uczniów,
bodnie opadającym łokciem. Bardzo
pianistów. Wśród jego uczniów byli
których Chopin miał bardzo wielu (do-
dużo uwagi poświęcał palcowaniu,
zarówno amatorzy („dilettantes”), czyli
kładna liczba nie jest znana, badacze
które w uczniowskich egzemplarzach
elita ówczesnego Paryża, jak i wirtuozi
szacują, że było ich nawet 150), z drugiej
nut oznaczał niezwykle skrupulatnie.
fortepianu (m.in. Georg Mathias, Tho-
zaś jego niedokończone szkice „Une
Dzisiejsza ich analiza potwierdza
mas Tellefsen) oraz pianiści profesjonal-
Méthode de piano”. Obydwa źródła są
dążność Chopina do jak bardziej na-
ni. Do tej ostatniej grupy należał Karol
równie cenne i idealnie ze sobą kore-
turalnego sposobu gry. Jak wspomi-
Mikuli, który po odbyciu studiów me-
spondują, z obydwu także wynika, że
na Mikuli” „We wszystkich rodzajach
dycznych w Wiedniu, przyjechał w 1844
był on prawdziwym pedagogiem z po-
wydobycia dźwięku wyrównanie jego
roku jako 23-latek do Paryża specjalnie
wołania. Pisząc owe szkice, przezwy-
gam i pasaży było nie do pokonania,
po to, aby uczyć się u Chopina (szerzej
ciężył nawet swą znaną powszechnie
to było coś bajecznego”.
na temat Mikulego: „Kurier Galicyjski”
niechęć do sięgania po pióro w imię
Pierwsza strona Etiudy a-moll op. 10 nr 2 z uwagami ręko-
Chopin był niezwykle rygorystycz-
nr 10). Pozostawał jego uczniem przez
szerzenia spostrzeżeń pedagogicz-
piśmiennymi Fryderyka Chopina, fotografia z: Jean-Jacques
ny, jeśli chodzi o zagadnienia tempa.
najbliższe cztery lata, będąc dlań nie
nych. „Metoda gry fortepianowej” to
Eigeldinger „Chopin w oczach swoich uczniów”, przeł. Zbi-
Na jego fortepianie zawsze stał me-
tylko ulubieńcem, pierwszym słucha-
właściwie fragmentaryczne notatki,
gniew Skowron, Kraków 2000
tronom [przyrząd wybijający rytm], w
czem dzieł, ale też jednym z najbliż-
zachowane w postaci dwunastu rę-
co trudno uwierzyć, mając na uwadze
szych przyjaciół. Mistrz powierzał mu
kopiśmiennych kart w zbiorach Pier-
Dobierając repertuar dla swoich
sens całości. Wspomnienie Mikulego,
słynne Chopinowskie rubato [czyli
między innymi przepisywanie swoich
pont Morgan Library w Nowym Jorku.
uczniów, sięgał przede wszystkim po
tak często cytowane, że brzmi już nie-
odstępstwa od głównego tempa]. Do
kompozycji przed oddaniem do dru-
Zanim tam jednak dotarły, odbyły
utwory J. S. Bacha, ale także m.in. J.
mal jak pedagogiczne credo Chopina,
rubata jednak, z założenia niepodlega-
ku. Jak wspomina Mikuli: „Chopin co-
długą „podróż” z rąk siostry Chopina
B. Cramera, M. Clementiego, J. Fiel-
mówi o jego porównaniu fałszywej
jącego uwarunkowaniom metrycznym,
dziennie poświęcał całą swą energię
Ludwiki Jędrzejewiczowej, do Mar-
da, L. van Beethovena oraz utwory
frazy do kogoś recytującego w obcym
miał szczególne podejście, było ono
nauczaniu przez wiele godzin, czynił
celiny Czartoryskiej, Natalii Janoty,
własne. Bywał też surowy, co wspo-
sobie języku: nieudolnie, z ciągłymi
„płynne, naturalne, nie wpadało nigdy
to z prawdziwą radością. Czy to, że
Alfreda Cortota oraz Roberta Owena
mina Mikuli: „Oczywiście stawiał on
przerywnikami. Uważał, że taka mowa
w przesadę czy afektację”. W wyko-
nie było go łatwo usatysfakcjonować,
Lehmana. Chopin napisał je w języku
swoim uczniom wysokie wymagania,
nie może nieść ze sobą żadnych tre-
naniu dwudźwięków i akordów Chopin
czy uporczywość, gorączkowy zapał,
francuskim, (co nie dziwi ze względu
tak co do uzdolnień, jak i pracowito-
ści, nie może nic wyrażać, a skoro nie
wymagał równoczesnego uderzenia,
z jakim starał się podnieść swych
na fakt, że powstały w czasie jego po-
ści, i dlatego zdarzały się często owe
jest zrozumiana przez „deklamatora”,
„arpeggio było dozwolone tylko w tych
uczniów do pozycji, jaką sam zdobył,
bytu i działalności w Paryżu), obejmu-
leçons orageuses – jak je nazwaliśmy
tym bardziej nie może być zrozumiana
miejscach, gdzie kompozytor to spe-
czy w końcu nieustanne powtarzanie
jąc ich zakresem podstawowe zasady
– po których niejeden z załzawionymi
przez słuchacza. Równie wielką wagę
cjalnie zaznaczył. Oktawy powinny być
jakiegoś fragmentu tak długo, dopóki
muzyki, technikę gry oraz założenia
oczyma opuszczał wysoki ołtarz przy
przykładał Chopin do drogiego mu
grane nadgarstkiem, to prawda, ale nie
nie został on zrozumiany nie świad-
estetyczne. O ile te pierwsze nie mają
Cité d Orléans czy rue St. Lazare,
włoskiego bel canto. Był wielbicielem
wolno tracić ich pełni dźwiękowej”. Są
czą, że postęp ucznia leżał mu na
większego znaczenia, o tyle pozosta-
zawsze jednak bez cienia żalu czy
Belliniego i w pięknym śpiewie upatry-
to uwagi specyficzne, skierowane do
sercu?”.
łe stanowiły wielki krok, wykonany
niechęci do ukochanego mistrza”.
wał wzoru wykonywania ozdobników.
pianistów, które jednak warto poznać,
w kierunku nowoczesnej pianistyki.
Zabraniał ponadto długotrwałych ćwi-
Także uczniom nakazywał słuchania
z nich bowiem wyłania się obraz muzy-
Być może dziś uwagi, spisane przez
czeń, wyłączających świadomość, a
włoskich śpiewaków, uważając, że gra
Lekcje u Chopina
ka niezwykle świadomego, który swój
Chopina, nie wydają się przełomo-
skupionych tylko na pustym powta-
na fortepianie powinna być wykony-
w relacji Mikulego
wrodzony, niewątpliwy talent umiał tak
Chopin był z pewnością nauczy-
we, trzeba jednak wziąć pod uwagę
rzaniu trudnych technicznie przebie-
wana tak, jak gdyby była śpiewem, po-
wykorzystać i tak dookreślić, że stał się
cielem wymagającym, perfekcjonistą.
fakt, że powstały w połowie XIX wie-
gów. Mikuli zaznaczył, że Chopin „po-
równywał ją do „śpiewania palcami”.
on źródłem dla potomnych.
Nauczał z przekonania, z wielką pa-
ku, kiedy spojrzenie na technikę gry
wtarzał nieustannie, że ćwiczenia nie
sją, energią, silnie owładnięty swą mi-
było zgoła odmienne. Nowatorstwem
powinny być wyłącznie mechaniczne,
Zagadnienia techniki gry
sją. Jego uczniowie grali zawsze na
u Chopina było przede wszystkim
lecz że wymagają one udziału całej
Relacje Mikulego obfitują także
Karol Mikuli
najlepszych fortepianach koncerto-
zwrócenie uwagi wykonawcy na rolę
inteligencji i woli ucznia”. Nie polecał
w uwagi stricte techniczne, (których
jako lwowski chopinista
wych i na takich tylko mieli obowiązek
Karol Mikuli odegrał wielką rolę
świadomości muzycznej i artystycz-
także powtarzania ich po dwadzieścia
rzetelnego zbioru dokonał szwajcar-
ćwiczyć. Obok fortepianu, na którym
w swym dążeniu do upowszechnie-
nej oraz podporządkowanie jej za-
czy czterdzieści razy w roztargnie-
ski muzykolog i zapalony chopinolog
grał uczeń, stało zawsze pianino, przy
nia twórczości oraz pedagogicznych
gadnieniom kwestii technicznej, nie
niu, „zaś jeszcze bardziej potępiał
Jean-Jacques Eigeldinger) jakże dziś
którym zasiadał Chopin i ilustrował w
uwag Chopina. Dzięki jego spostrze-
zaś na samą technikę, służącą pustej
ćwiczenie, w trakcie którego – wedle
aktualne i przydatne współczesnym
swój mistrzowski sposób kolejne mu-
żeniom i komentarzom, zagadnienia,
wirtuozerii. Jego nadrzędnym celem
rady Kalkbrennera [znanego XIX-
pianistom! Tym bardziej zasługują na
zyczne zagadnienia. Na początku lek-
zebrane przez Chopina w jego „Me-
było doszukiwanie się w warsztacie
wiecznego pianisty] – można było za-
upowszechnienie, ponieważ także w
cji, za pierwszy cel uważał uwolnienie
todzie” stały się bardziej jasne i wyra-
gry jak najbardziej zgodnych z naturą
jąć się [jednocześnie!] jakąś lekturą”.
nich przejawia się geniusz Chopina,
ciała od wszelkiej sztywności, roz-
rozwiązań technicznych. To nowa-
ziste. Za przyczyną Mikulego, Lwów
„Wiele razy cała lekcja przechodziła
wyprzedzającego pedagogów forte-
luźnienie, „uwolnienie od wszelkich
torskie spojrzenie na koncepcję gry
stał się bardzo ważnym ośrodkiem
na zagraniu przez ucznia kilku tak-
pianu o dziesiątki lat. Chopin w natural-
nerwowych lub kurczowych ruchów
otworzyło drogę nowoczesnej peda-
chopinistów polskich, który wkrótce
tów” – wspominał.
nym ukształtowaniu ręki widział punkt
ręki”. Dalej uważał, że nie należy roz-
gogice muzycznej.
dzięki kolejnym spadkobiercom szko-
wyjścia do ćwiczeń przy fortepianie.
poczynać pracy nad utworem, dopóki
ły chopinowskiej zaczął promieniować
Nie podważając prawa, że każdy pa-
Sztuka frazowania
nie dokona się jego dogłębnej analizy
na całą Europę. Do uczniów Mikulego
Kluczem do zrozumienia prawi-
lec dysponuje swoją siłą, (co ówcze-
Paryski nauczyciel
stylistyczno-formalnej, która to dopie-
Chopin gry na fortepianie nauczał
należeli bowiem m.in. Aleksander
dłowego wykonawstwa muzyczne-
śni pianiści chcieli nierzadko zmienić,
ro da świadomość prawidłowego fra-
przez kilkanaście lat (od roku 1832 do
Michałowski, Maurycy Rosenthal czy
go była dla Chopina, w pierwszym
wprowadzając do zestawu ćwiczenia,
zowania. Przy okazji radził uczniom
1849). Z punktu widzenia pedagogicz-
Raul Koczalski, którzy również kolej-
rzędzie,  umiejętność  właściwego
poważnie narażające zdrowie na
jak najwcześniejsze podjęcie studiów
nego – niedługo, jednak gdy weźmie-
ne pokolenia pianistów wprowadzali
kształtowania frazy. Porównywał ją
szwank) rozkładał ich pracę równo-
teoretycznych (obok praktycznych,
my pod uwagę fakt, że żył zaledwie 39
w tajniki wiedzy pianistycznej Fryde-
do mowy, widząc w technice środek
miernie. Zwracał uwagę na giętkość
czyli gry na instrumencie).
lat zauważymy, że nauczaniu poświę-
ryka Chopina.
do uzyskania wyrażającej pewien
przegubu, a co za tym idzie – niezależ-