kurier kulturalny
28
1 – 14 kwietnia 2011 * Kurier Galicyjski
oNa bardzo LubiŁa kWiaTy
jURij SmiRNoW
tekst i zdjęcia
28 marca w pomieszcze-
niach starego zamku Żół-
kiewskich i Sobieskich od-
była się niecodzienna impre-
za. Na zaproszenie rodziny
śp. Heleny Krupy-Hawryluk
przyszli liczni goście, zna-
jomi i przedstawiciele admi-
nistracji miasta Żółkwi, aby
uczcić pamięć niezwykłej ko-
biety, matki, babci, nauczy-
cielki i gorliwej parafianki
miejscowej parafii rzymsko-
katolickiej. a to wszystko z
okazji jubileuszu stulecia jej
urodzin (przeżyła 97 lat, od-
chodząc 10 czerwca 2008 r.).
Inicjatorem tego wzruszającego
spotkania była rodzina pani Heleny,
zwłaszcza córka Maria Bogumiła Kier-
nicka i wnuczka Alina Bojczuk. To one
z pietyzmem przygotowały spotka-
nie – zebrały ludzi, wystawiły obrazy,
które Helena Krupa malowała przez
całe swoje życie. Goście mogli rów-
dotyczących jej babci. Wśród nich zna-
nież obejrzeć film, który zrobiła TVP
lazły się także wspomnienia siostry Ma-
jeszcze za życia pani Heleny, a także
teuszy Tryndy OP, która od lat pracuje
multimedialny krótki życiorys, zrobiony
w Żółkwi i dobrze znała panią Helenę.
przez wnuczkę Alinę, która przez całą
Kiedy oglądaliśmy film o pani
imprezę z ogromnym poświęceniem
Helena Krupa-Hawryluk
Helenie Krupie-Hawryluk, zwróciłem
opowiadała zebranym o szczegóło-
uwagę na deklamowanie wierszy Mic-
wych wydarzeniach z życia swojej bab-
kiewicza, niezwykle wyraziste, ekspre-
ci. Obecni przybyli do Żółkwi ze Lwo-
sywne. Mówiła piękną polszczyzną,
wa i Stanisławowa (m.in. ks. Bazyli Pa-
którą wyniosła z domu rodzinnego i z
wełko). Przyszedł również miejscowy
seminarium nauczycielskiego. Kiedy
proboszcz ks. Józef Legowicz. Uczcić
zakończyła kolejny wiersz, powie-
pamięć tak zasłużonej osoby przyszli
działa: „Mówić dalej?” i uśmiechnęła
również przewodniczący Rady Rejo-
się. Wtedy wydawało się, że zejdzie
nowej Tadeusz Szwaj, kierownictwo
Wyciąg metrykalny. Helena
z ekranu i zacznie czytać wiersze dla
wydziału oświaty rejonu żółkiewskie-
Krupa, córka józefa i anny
obecnych na sali. Wtedy właśnie po-
go, nauczyciele i byli uczniowie szkoły
urodziła się 18.iii.1911 r. w mo-
obrazy pani Heleny
znałem ją, przypomniałam sobie, że
nr 1, w której Helena Krupa uczyła w
ściskach
latach 1947-1972 aż do emerytury.
Helena Krupa urodziła się w 1911
Od 1988 r., gdy tylko władza
roku w polskiej rodzinie w Mościskach.
zwróciła wiernym kościół p.w. św.
Od dzieciństwa miała piękny głos
Wawrzyńca, była jedną z pierwszych
i zdolności artystyczne. Wybrała w
parafianek. Od tego dnia każdego dnia
alina Bojczuk – wnuczka He-
końcu zawód nauczycielki. W latach
przychodziła do świątyni.
leny Krupy-Hawryluk
1926-1931 studiowała w żeńskim se-
- Miała swoją ławkę w prezbite-
minarium nauczycielskim w Jaworo-
rium. Śpiewała zawsze głośno, miała
kiew była i pozostanie miastem wielona-
wie. Specjalizowała się w nauczaniu
piękny głos – wspomina ks. Bazyli Pa-
rodowym, gdzie obok siebie w zgodzie
geografii, przyrodoznawstwa, śpiewu
wełko – Starała się jak tylko mogła po-
żyją i Polacy, i Ukraińcy. Na przykładzie
i sztuki. Grała na skrzypcach. Od-
magać w odbudowie kościoła. Miałem
Heleny Krupy można śmiało powie-
była roczny staż w Akademii Sztuk
przyjemność w ciągu 18 lat widzieć ją
dzieć, że nikt nigdy nie robił problemu
Pięknych w Poznaniu. Bardzo lubiła
w kościele każdego dnia. Była dobrą
przez to, że była Polką. Ze swojej stro-
poezję polską, nawet w podeszłym
katoliczką, kochającą matką, babcią
ny ks. Józef Legowicz zaprosił wszyst-
wieku pamiętała obszerne urywki z
i prababcią. Była wspaniałym Człowie-
kich obecnych wieczorem do kościoła.
poematów Mickiewicza, które chętnie
kiem z dużej litery.
- Będziemy modlili się za jej du-
deklamowała. Pracowała w szkołach
Jej marzeniem było ujrzenie Jana
szę. Zapraszamy wszystkich bez
województwa lwowskiego – w Mage-
Pawła II. Dlatego w dniu jego piel-
względu na obrządek czy narodo-
Uczestnicy uroczystości
rowie, Żydaczowie, Korowyczach.
grzymki, była we Lwowie i witała go na
wość – powiedział do zebranych.
le. Moje rodzeństwo mieszka teraz we
widziałem ją wiele razy w kościele,
W 1938 r. wyszła za mąż. W ro-
Rynku wśród innych lwowian.
Oglądając wystawę obrazów Hele-
Lwowie, Stanisławowie, Łucku.
kiedy przyjeżdżałem do Żółkwi z tury-
dzinie było sześcioro dzieci – pięć
O pracach Heleny Krupy w szkole
ny Krupy-Hawaryluk, zwróciłem uwagę
Maria Bogumiła Kiernicka przez
stami. Od razu stała się dla mnie oso-
córek i jeden syn. Spokojne, szczę-
mówili nauczyciele, jej byli uczniowie,
na dwa nieukończone wielkie obrazy
cały czas tuliła do siebie dwoje wnu-
bą znacznie bliższą, prawie znajomą.
śliwe życie przerwała wojna. Trudne,
przedstawiciele administracji państwo-
„Najświętszego Serca Pana Jezusa”
ków, starszy chodzi do polskiej Szkoły
Inaczej też zrozumiałem słowa, które
niebezpieczne lata pełne grozy i nie-
wej rejonu żółkiewskiego. W szkole
i „Niepokalanego Serca Najświętszej
nr 24 we Lwowie. Młodsza wnuczka
mówili o niej krewni i znajomi. Chciał-
pewności o losy dzieci i własne życie.
prowadziła chórek składający się z
Marii Panny”.
na razie chodzi do przedszkola.
bym zakończyć słowami jej córki.
W 1947 r. osiedliła się w Żółkwi, już w
dzieci młodszych klas, zespół taneczny,
- To jej ostatnie prace, które roz-
Wszystkich spraw organizacyjnych
- Najważniejsza osoba tej uroczy-
następnym roku zmarł jej mąż. Zosta-
zajmowała się dziećmi po lekcjach. Nikt
poczęła grubo po ukończeniu 90. lat
podjęła się wnuczka Alina. Udało się
stości zapewne obecna jest duchem z
ła sama z sześciorgiem małych dzieci
za to jej nie płacił, a w domu przecież
– tłumaczyła córka Maria Bogumiła –
wspaniale. Przyjechała nawet tele-
nami. Mówi się, że nasi bliscy żyją tak
i mizerną pensją nauczycielki młod-
czekały na nią jej własne dzieci. Ucznio-
Nie wiem czy prace oddać w darze ko-
wizja lwowska. Informacja o uroczy-
długo, jak długo żyje nasza pamięć o
szych klas miejscowej szkoły. Jednak
wie bardzo ją lubili, a rodzice szanowali.
ściołowi, czy zostawić w domu swoim
stości ukazała się także w wydaniu
nich. Pocieszają nas słowa z prefacji
znajdując w sobie siłę, wychowała
Uczyła dzieci malować i chociaż żaden
dzieciom. Bardzo lubiła malować kwia-
„Wisnyka”. Wnuczka rozważa rów-
zmarłych, że „życie nasze zmienia
swoje dzieci i kilka pokoleń uczniów.
z jej uczniów malarzem nie został, jej
ty – tulipany, maki, słoneczniki. Każde
nież wydanie księgi wspomnień o
się, ale się nie kończy”. Przecież to,
Zawsze była gorliwą katoliczką.
kwiaty zostały na zawsze w ich oczach,
z naszego rodzeństwa ma w domu jej
H. Krupie-Hawryluk. Zebrała już dość
co było w niej niezniszczalne – talent
- Wszyscy jesteśmy omodleni
a w sercach wdzięczność i szacunek
obraz z kwiatami. Wybrałam drogę
sporo tych wspomnień, jednak zwróciła
do malowania i wiara – nadal trwa…
szeptanymi przez mamę słowami mo-
do swojej pierwszej nauczycielki.
mojej mamy – pracowałam przez całe
się jeszcze do wszystkich obecnych z
W naszych sercach i pamięci zawsze
dlitwy – mówiła jej córka – Jej wiara
Przewodniczący Rady Miejskiej
życie jako nauczycielka języka angiel-
prośbą o dopisanie swoich własnych,
będziesz z nami.
była cicha, ale wielka i twarda.
Tadeusz Szwaj przypomniał, że Żół-
skiego, w tej samej żółkiewskiej szko-