29
www.kuriergalicyjski.com * Kurier Galicyjski * 31 lipca–16 sierpnia 2012 nr 14 (162)
akurat na sezon przygotowywania
da nic szczególnego. W pewnym
latach 80. spłonęła redakcja „Prawdy
możliwych językach świata oraz co
Sytuacja uległa poprawie latem.
momencie stajemy jak wryci – A to
sadzonek. W każdym z odwiedza-
Północy” i partia skierowała go do
najważniejsze, zdjęciami i dokumen-
Pośpiesznie dobudowano brakujące
panowie żołnierzowie z Polski? Ja
nych domów stały doniczki, miski,
pomocy we wznowieniu gazety. Został
tami pokazującymi życie jego ro-
pomieszczenia. Zesłańcom wydzie-
zanim trafił na łono Cerkwi, byłem
wiaderka, kuwety, słoiki i wszelkiego
do tej pory. W porównaniu do więk-
dzinnej miejscowości. Sama postać
lono także niewielkie działki. Do dziś
oficerem Armii Sowieckiej i przez
rodzaju naczynia z zasadzonymi
szości spotykanych przez nas ludzi,
Abramowa, opisującego trudy życia
dnia doskonale są one widoczne w
cztery lata służyłem w Legnicy...
kartoflami. Sezon wegetacji jest tu-
Paweł wyróżnia się nie tylko głęboką
w północnych kołchozach, nie wzbu-
terenie, choć od ponad pół wieku
taj tak krótki, iż bez wcześniejszego
Świat jest mały. Po chwili pogawęd-
wiedzą, ale także kulturą i dbałością
dza w nas większej sympatii. Typowy
porasta je tajga. Przydział „działki”
podhodowania kartofli w domu nie
ki o dawnych czasach, batiuszka
o język rosyjski, który podobnie jak i
sowiecki „inżynier dusz ludzkich” do-
oznaczał iż obdarowana nią rodzina
mają one szans na wyrośnięcie. Na
pokazał nam miejsce gdzie leżą
współczesna polszczyzna ulega co
ceniony przez władzę. Wszelkie wąt-
otrzymywała fragment tajgi, którą do-
pole wsadza się je już wyrośnięte, z
bracia zamordowani w 1918 r. przez
raz szybszej degeneracji. Typowy
pliwości co do pisarza rozwiewa jed-
piero należało wykarczować oraz po-
dość solidnie rozwiniętymi listkami.
bolszewików oraz zaprowadził do
sowiecki inteligent – w bardzo pozy-
na z gablotek poświęcona wojennym
usuwać z niej kamienie. To właśnie
We wrześniu pośpiesznie zbiera się
jednego z podopiecznych klasztoru
tywnym tego słowa znaczeniu.
losom Abramowa. Starszy śledczy
stosy kamieni, tworzące swego ro-
– 84 letniego Gleba Matwijewicza,
urodzaj. Najważniejsze aby zdążyć
Spacer po Karpogorach zajmuje
„SMIERSZ”... Powiedzonko o tym, iż
dzaju miedze, do dziś dnia dokładnie
który pamięta jeszcze zesłanych
przed pierwszym śniegiem i mroza-
nam kilkanaście minut. Błotniste
wydał 15 książek i dziesięciokrotnie
wyznaczają zasięg „polskiego pola”.
Polaków.
mi. Poletka z ziemniakami ma każ-
uliczki i drewniane chodniki, wysta-
więcej kolegów zaczyna nabierać
Choć po specposiołku nie ma już
„Doskonale pamiętam moment
dy. Niezależnie od profesji i pozycji
jące co najmniej na kilkadziesiąt
bardziej realnego znaczenia...
praktycznie żadnych śladów, to na-
kiedy ich przywieźli. Jako dzieciaki
społecznej. Kłusownik i nauczyciel,
centymetrów ponad poziom gruntu,
Po zapoznaniu się z muzeum
zwa „polskie pole” na trwałe wpisała
podbiegaliśmy do okien i zagląda-
urzędnik i robotnik z liesopowału.
doskonale przypominają nam, iż
najwybitniejszego syna Wierkoły,
się nazewnictwo stosowane przez
liśmy do środka baraków, bo ktoś
Część ludzi sadzi kartofle w przydo-
rządzi tu zima, a dobiegające końca
odnajdujemy najstarszego miesz-
miejscowych myśliwych.
nam naopowiadał, że mają rogi –
mowych ogródkach, część na nie-
lato jest tylko przelotnym złudzeniem.
kańca. Urodzony w 1928 r. Wasilij
Po wyjeździe Polaków, posiołek
ale żadnych rogów nie było. Potem
wielkich działeczkach położonych
Próby kładzenia tak popularnej u
Biełousow zgadza się z nami poroz-
funkcjonował jeszcze przez kilka lat.
wysyłali ich do pracy wzdłuż rzek.
na skrajach osad. Posiadanie wła-
nas kostki chodnikowej nie mają
mawiać:
W 1953 został zamknięty, a tą samą
snych zbiorów nie tylko wspomaga
Z tego co wiem, to na Siamżengie
najmniejszego sensu. Na skutek
„Tamte czasy pamiętam dość
nazwę otrzymała inna wieś, wybudo-
domowy budżet, co przy tutejszych
(dopływ Piniegi na północ od wsi
zamarzania i rozmarzania gruntu
słabo. Miałem wówczas 12–13 lat,
wana od podstaw kilkanaście kilome-
cenach na żywność jest wsparciem
Jawzora) nie było nic. Żadnych bu-
powstaje popękana i pofalowana
pracowałem rozwożąc pocztę i prze-
trów dalej. Dziś ze starej Paczichy
dość sporym, ale przede wszystkim
dynków, biedni strasznie byli, matka
powierzchnia, po której nie sposób
syłki po poszczególnych posiołkach.
zostały dwa jeziora – Paczichińskie
daje gwarancję przeżycia zimy. Za-
chleb im dawała. Myśmy pracowali
chodzić. Stosowane jeszcze od
Najczęściej jeździłem do Siennego.
Wielkie i Małe, ruiny szkoły, ślady
pas jedzenia, umożliwiający prze-
głównie przy sianokosach. Głód był
carskich czasów drewniane chodniki,
Polaków dosiedlili do istniejących już
kilku baraków, młyna położonego
Brzeg jeziora w nieistniejącym już specposiołku Paczicha
Tajga w pobliżu specposiołka Prilak. Prawdziwki takich
rozmiarów wcale nie należą do rzadkości
straszny, część Polaków próbowała
baraków i mieszkających tam innych
na potoku wypływającym z jeziora
niejako zawieszone nad ziemią na
życie do wiosny, jest w dzisiejszych
uciekać w dół rzeki, ale na ogół koń-
zesłańców. Więcej ich mieszkało na
Małego oraz rząd topoli rosnących
palach, nie mają żadnej alternatywy.
czasach dla większości z nas czymś
czyło się to tragicznie. Na wiosnę
Priliagie, niż w samym Siennom, ale
niegdyś przed „medpunktem”. Został
Sprawdzają się doskonale zarówno
dziwnym, abstrakcyjnym. Tutaj jed-
mój ojciec, który także zbierał siano
oba posiołki należały do jednego
też cmentarz. Może kiedyś tu przyje-
zimą, jak i latem. Tyle że od czasu
nak stanowi życiową konieczność.
zaszedł na Jawzorze do jednej z izb
kołchozu, który był w Siennom. Bez
dziemy i postawimy solidny krzyż…,
do czasu trzeba je remontować, a
Odcięcie od świata na kilka tygodni
i znalazł zamarzniętego Polaka.
sensu tych ludzi wtedy po tajdze
a teraz trzeba wracać.
odkąd upadł Sojuz nikt się tym nie
bywa tu normą, a i w nie tak dawno
Ja osobiście pamiętam Polaków
rozrzucano, można się było przecież
zajmuje. Drzewo zasadniczo trzyma
minionej epoce, zwanej lichymi lata-
ze szkoły w Jawzorze – chodziliśmy
zająć zagospodarowaniem bliżej po-
Nad Piniegą
się dobrze, choć nie brakuje miejsc,
mi dziewięćdziesiątymi, kartofle ra-
razem do czterolatki. Klasy 5, 6 i 7
łożonych ziem nad rzeką.
Kolejnym naszym celem jest nie-
gdzie można wpaść do środka przez
towały całe rodziny. W sytuacji, gdy
były już tylko w Wierkole na terenie
Sami Polacy byli pracowici, ma-
wielka miejscowość Wierkoła, poło-
zbutwiałe deski.
pracownikom przez kilkanaście mie-
klasztoru. W klasach było po 30
sło nawet potrafili robić, ale i tak im
żona nad Piniegą. W trakcie dojazdu
W końcu dochodzimy do miej-
sięcy nie wypłacano wynagrodzeń
osób. Początkowo polskie dzieci nie
wszystko państwo zabierało. Ba,
udaje nam się złapać zasięg i do-
scowego cmentarza. W jego starej
(o emeryturach nie wspominając)
znały rosyjskiego, ale się szybko na-
nawet ogórki uprawiali, a tego tu
dzwonić do kolejnego przewodnika,
części Paweł pokazuje nam pięknie
kartofle oraz to, co udało się zdobyć
uczyły. Nazwisk kolegów nie pamię-
wcześniej nie było.
który ma nas zabrać do specposiołka
wykonany polski krzyż. Starannie
w tajdze, stanowiło jedyne źródło
tam. W 1944 r. zostałem powołany
To co szczególnie utkwiło mi w
Krasnyj Okuń. Niestety w najbliż-
wycięty w drzewie napis brzmi:
utrzymania. Pamięć o tych ciężkich
do wojska – trafiłem do 115 pułku
pamięci, to to, jak kiedyś wiozłem do
szym czasie będzie to niemożliwe,
„FRANCISZKA LUBELECKA UR. D.
czasach, strach przed ich powro-
Wojsk Kolejowych NKWD w Tule. Na
nich przesyłkę – dwa duże worki z
gdyż jako operator ciężkiego sprzętu
22.6.1890 R. W KRASNYM STAWIE
tem oraz wrodzona zapobiegliwość
froncie nie byłem. Do domu wróciłem
butami. Macaliśmy je przez te worki
na liesopowale musi zastąpić chore-
NA KRAKOWSKIM W LUBELSKIM
mieszkańców północy sprawiają, iż
dopiero po wojnie”.
i pamiętam że niektóre miały takie
go kolegę. Szkoda.
ZD. 21. 12. 1942 R.”.
kartofle pozostaną stałym elemen-
W drodze powrotnej znowu trze-
duże obcasy...”.
Wierkoła w zasadzie niczym nie
Z relacji Pawła wiadomo, iż krzyż
tem tego kraju.
ba było poczekać na łódkę, wożącą
Drugą część dnia spędziliśmy w
różni się od innych wsi w regionie.
zrobił mąż Lubeleckiej, którego do tej
Sezon wykopkowy ma dla po-
pasażerów przez rzekę. Oczekiwa-
klasztorze. Choć leży zaledwie pół-
Kilkaset drewnianych domków, mu-
pory wspominają w Karpogorach jako
dróżnika też swoje minusy. Wielu
nie umililiśmy sobie skakaniem na
tora kilometra od wsi, wcale nie jest
rowana szkoła, sklepiki z gorzałą...
wyjątkowo uzdolnionego rzemieśl-
spraw nie daje się załatwić, wielu
pięknym rzecznym piachu i rozmo-
prosto się do niego dostać. Piniega
W przeciwieństwie do sąsiednich
nika. Podczas aresztowania udało
ludzi nie można spotkać – wszyscy,
wami przez komórkę, gdyż o dziwo
nie jest zbyt szeroka w tym miejscu,
miejscowości Wierkoła posiada jed-
mu się przemycić ze sobą zestaw
zwłaszcza w weekendy, wykopują
był tu zasięg. Gdy późnym popołu-
za to głęboka i ma dość wartki nurt.
nak dwie ważne atrakcje turystycz-
narzędzi, dzięki którym po uwolnieniu
kartofle. „Chętnie bym z wami poje-
dniem dotarliśmy do naszego nowe-
Pomimo dobrze grzejącego słońca,
ne. Pierwszą z nich jest muzeum
ze zsyłki zarabiał na życie i później
chał i wam pokazał kilka miejsc, ale
go gospodarza, ten akurat zajmował
woda jest lodowata. Na szczęście
radzieckiego pisarza Fiodora Abra-
wykonał krzyż na mogile swojej żony.
muszę zdążyć z kartoflami...”. Jakże
się przygotowywaniem zapasów
kilka razy w ciągu dnia do klaszto-
mowa, drugą zaś położony na prze-
Mogiła zachowała się dzięki staraniom
często słyszeliśmy te słowa.
kartofli na zimę.
ru pływa łódka, obsługiwana przez
ciwnym brzegu rzeki klasztor.
Pawła, który kilka lat temu oczyścił
jednego z monachów. Sam klasztor
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od
ją z chaszczy i odnowił ogrodzenie.
powoli podnosi się z ruiny, choć strat
muzeum. Z przyczyn technicznych
Karpogory
Kartoszka
Krótka modlitwa, kilka pamiątkowych
W drodze powrotnej ponownie
zadanych przez sowietów nie uda
nie było w nim prądu, jednak jako
nasza powszednia
zdjęć i ruszamy w drogę powrotną.
spotykamy się z Pawłem Niemirowem.
Temat kartofli, choć pozornie
się odrobić jeszcze przez wiele dzie-
goście z daleka zostaliśmy przyjęci
Tym razem mamy jednak zdecy-
Wieczorem zabieramy swoje rzeczy z
nie związany z polskimi miejscami
sięcioleci. Po kilkunastu minutach
bardzo serdecznie. Muzeum miesz-
hotelu i idziemy kilka długich wiorst na
dowanie więcej czasu. Po dłuższej
na dalekiej północy, wymaga szer-
zwiedzania, natrafiamy na potężnej
czące się w zwykłej chatce może po-
nasz nocny pociąg doArchangielska...
rozmowie okazuje się, iż Paweł nie
szego omówienia. Podczas wcze-
postury braciszka z kosą. Niezobo-
chwalić się pamiątkami po pisarzu,
kolejny wyjazd dobiega końca.
jest zawodowym dziennikarzem. W
śniejszej majowej wyprawy trafiliśmy
wiązująca pogawędka nie zapowia-
wydaniami jego dzieł we wszystkich