22
kurier kulturalny
31 maja–13 czerwca 2013 nr 10 (182) * kurier galicyjski * www.kuriergalicyjski.com
Fredro i łzy
Zdarzało się więc, że gdy Skar-
obyczajom, które pozostawiało po
bek podejmował nowe wyzwania,
sobie Księstwo Warszawskie. „Wszy-
„wtedy perły, dywdyki, klejnoty żony,
scy poszaleli. Nikt o niczem nie myśli,
czasem i srebra, i powozy szły w za-
tylko żeby tańczyć, biegać, śmiać się
staw”. Choć inwestował ryzykownie, to
i bawić” – pisała Karolina Nakwaska.
zazwyczaj ostatecznie zyskiwał, „pła-
To samo powiada Zygmunt Kaczkow-
(Część I)
cił długi, wykupywał zastawy, przyjmo-
ski: „Były to czasy niczem niezmąco-
Miłosne perypetie w jego komediach przeważnie kończyły się
wał gości, dawał obiady i wieczory”.
nego spokoju po Kongresie wiedeń-
Jabłonowski opowiada, że widział jak
skim; podczas wojen napoleońskich
szczęśliwie, jednak żadnemu ze swych bohaterów nie kazał
szwagier „wychodząc z domu ubijał
każdy dopełnił swych obowiązków,
rękami w kapelusz zwitki pomiętych
było cokolwiek sławy, sumienia były
walczyć o szczęście z takim uporem, z jakim walczył o swoje.
bezlitośnie bankocetli i wracał obła-
czyste, materialnie wszystkim jak-
dowany wszystkim, co znalazł dla
kolwiek się działo, więc się bawiono.
żony po składach i złotnikach. Spro-
Było tam dużo pustoty, a zarazem
SŁAWoMiR GoWiN
wadzał z Wiednia sztukami aksamity
trochę swawoli, do której Lwów po
i bławaty, a zasypawszy tym wszyst-
wszystkie wieki był skłonny”.
odgłos dusz
kim swobodne ptaszę, puszczał się
Wydaje się więc, że młody kapi-
W marcu 1842 roku odbywała
znowu na złamanie karku w rozgon
tan Fredro, udekorowany Virtuti Mili-
się we Lwowie uroczysta premiera.
za mamoną”.
tari i Legią Honorową, który dzielnie
Otwierano nową polską scenę w do-
Dla kilkunastoletniej Zofii mał-
służył w oddziałach podległych księ-
piero co ukończonym gmachu, który
żeństwo bez wątpienia okazało się
ciu Józefowi Poniatowskiemu, nie
odtąd nazywany będzie skarbkow-
skim. Wystawiano „Śluby panień-
skie”. Lwowska publiczność znała tę
sztukę już od dziewięciu lat, jednak
teraz, w tym miejscu, słowa wypo-
wiadane przez aktorów mogły mieć
osobiste znaczenie przynajmniej dla
trojga spośród 1460 widzów: fun-
datora teatru hrabiego Stanisława
Skarbka, autora komedii, również
hrabiego, Aleksandra Fredry i jego
żony Zofii.
Wierz mi – są dusze dla siebie
stworzone.
Niech je w przeciwną los potrąci
stronę,
One wbrew losom, w tym
lub w tamtym świecie,
Znajdą, przyciągną i złączą się
przecie;
Tak jak dwóch kwiatów obce sobie
wonie
Łączą się w górze, jedna w drugiej
tonie.
- Gustaw mówi te słowa do Anieli
Fredro, ok. 1830 roku
w IV akcie. Czy małżonków Fredrów
Los kilku istot zrobić swoim losem,
przy tej kwestii przeszedł szczegól-
do dziewczęcej ambicji. Oto, bowiem
Czuć i żyć tylko drogich dusz
ny dreszcz? Wiedzieli przecież, że
na balu na cześć neapolitańskiej kró-
odgłosem,
ów wiersz doskonale ujmował na-
lowej, który wydawano we Lwowie
Dla dobra innych cienić
strój, w jakim sami znajdowali się
z okazji jej wizyty, Skarbek, główny
własne życie,
jeszcze kilkanaście lat wcześniej.
donator i gospodarz, do pierwsze-
Dla nich poświęcić każde serca bicie,
Tego wieczora jemu brakowało
go tańca, zamiast królowej, poprosił
Światem uczynić najmniejszą
paru miesięcy do pięćdziesiątki, wy-
młodziutką debiutantkę, Zosię Jabło-
zagrodę,
glądał jednak zażywnie i dostojnie za-
nowską. Według Ludwika ten fortel
Tam mieć cel życia i życia nagrodę.
razem. Ona, o pięć lat od niego młod-
przyniósł zamierzony skutek i siostra
sza, zdumiewała wdziękiem i urodą,
przyjęła oświadczyny.
którą dostrzegali zarówno mężczyźni
Gdyby spojrzeć na ten mariaż
Dla Fredry, który użyczył tych po-
jakłypiącezawistnierówieśnice.Sław-
jak na interes, na pozór trudno by-
glądów swemu bohaterowi, droga do
ni, zamożni i szczęśliwi od czternastu
łoby o lepszy. „Ile czterdziestoletni
celu była znacznie trudniejsza, choć
Portret Zofii Jabłonowskiej (1824 r.). karol Schweikart
lat byli małżeństwem. Jednak ich
mąż może być dobrym dla mło-
godna najlepszych piór i najwięk-
związek trwał już blisko ćwierć wieku,
dziusieńkiej żony, Skarbek nim był.
szych scen.
przygodą, bynajmniej jednak nie
mógł trafić lepiej. Bohaterski, a przy
bowiem zanim stanęli przed ołtarzem,
Każde jej życzenie, skoro poczęte,
romantyczną. W sypialni także widy-
tym rokokowo-libertyński, książę
przez kilka lat łączył ich potajemny
było odgadnionym i wypełnionym”
wali się rzadko. Franciszek Ksawery
Pepi wychował swoje wojsko na wła-
Serce w złocie
romans. Wiele czasu zabrał także
– pisze Jabłonowski. Ale hojny
W epoce ponapoleońskiej Skar-
Prek zapisał w swoim pamiętniku,
sne podobieństwo, a jego ułańska
rozwód Zofii ze Stanisławem Skarb-
małżonek traktował rodową dewizę
bek był nie tylko najbogatszym czło-
jakoby „Pan Skarbek, choć bogaty,
erotyka rodem z XVIII stulecia zo-
kiem, galicyjskim krezusem, człowie-
Skarbków, „idź złoto do złota”, nie-
wiekiem w Galicji, ale radził sobie z
jednak niezdrów i żadnego małżon-
stała niejako podniesiona do potęgi
kiem sławnym wówczas nie mniej
mal jak gwarancję kredytu od losu,
pieniędzmi w sposób doprawdy na-
ce swojej nie sprawił szczęścia”.
przez napoleońskie przemiany oby-
niż Fredro, który właśnie wzniósł we
poleoński. „W ręku Skarbka pieniądz
wystawiając majątek na nieustanne
Była to aluzja do jego bezdzietno-
czajowe. Fredro przybywał z same-
Lwowie trzeci, co do wielkości teatr
żył i pracować musiał w tysiącznych
próby. Za młodu „rozsypał swe życie
ści, bo do nieśmiałych nie należał.
go centrum tego świata i ówczesny
na świecie i otwierał go wystawiając
przedsiębiorstwach” – pisał we wspo-
i mienie po wiedeńskim bruku i te-
Życzliwy mu Jabłonowski pisał, bez
Lwów, można rzec, przyjął go czule.
„Śluby panieńskie”, komedię swego
mnieniach Ludwik Jabłonowski, od
atralnych deskach” – czytamy u Ja-
pretensji zresztą, że szwagier „z ko-
Napoleońska młodzież cieszyła się
zwycięskiego rywala, a mimo to przy-
którego dowiadujemy się, iż hrabia
błonowskiego. W Galicji opowiadano
tu wielkim powodzeniem – „niejed-
bietami często był nadto poufałego
jaciela. Zatem ów wczesnowiosenny
biznesmen w 1814 roku zakochał się,
legendy o jego ówczesnym pałacu
na wierność małżeńska i cnota pa-
obejścia, co ciągłe życie z aktorkami
wieczór był doprawdy nadzwyczajny,
podobno od pierwszego wejrzenia,
pod Wiedniem i urządzanych tam
nieńska padła ofiarą patriotycznego
tłumaczyło”.
zwłaszcza, jeśli zgodzić się z Tade-
w jego piętnastoletniej siostrze, Zofii,
kąpielach w burgundzie, do których
zapału” – wspomina Nakwaska. A
uszem Boyem-Żeleńskim, że „w mo-
„wtedy nadziemskiej piękności”. We-
najchętniej zapraszał artystki tamtej-
że Aleksander i jego bracia nie my-
Trochę swawoli
mentach, w których Gustaw ma być
dług pamiętnikarza pewną przeszko-
szych teatrów. Powiadano, iż potrafił
W 1809 roku szesnastoletni
śleli należeć w tym względzie do
naprawdę wzruszony, Fredro użycza
dą był wiek Skarbka, „bo już czwarty
być tak hojny, że za niejeden klucz
wyjątków znów potwierdza Zygmunt
Oleś Fredro zaciągnął się do armii.
mu własnego głosu, wyraża swoje
przeżywał krzyżyk”, ale, „ujmujący
do teatralnej garderoby płacił innym
Kaczkowski: „Fredrowie między la-
Sześć lat później wrócił z wojny do
odczuwanie miłości”. Wzruszenie na
kluczem – kluczem wsi na dalekiej
wielkoświatową ogładą” nie tracił na-
tami 1815 a 1825 zajmowali wybitne
Lwowa. Zastał miasto z jednej stro-
pewno podyktowało słowa:
galicyjskiej prowincji. Kiedy z wiel-
dziei, i „sposobność przyszła mu w
stanowisko we Lwowie i z synami
ny w biedzie, z drugiej zaś, jak pisał
kiego dziedzictwa zostały marne
pomoc, a próżność piętnastoletniego
zamożniejszych rodzin szlacheckich
Jabłonowski „w tym biednym Lwowie
Ach, być kochanym, wszyscy
grosze wydobył się z bankructwa
dziecka ułatwiła zwycięstwo”. Przed-
nadawali niejako ton owoczesnej
gromadziło się wszystko, co omijało
szczęściem głoszą;
przy pomocy nieprawdopodobnej
siębiorczy zalotnik posłużył się zabie-
młodzieży warstw wyższych. Pewna
pyszałkowatą Warszawę lub zarozu-
Mym zdaniem, kochać jest
umiejętności – jakby się to dziś po-
giem w swoim odczuciu romantycz-
starsza matrona, opisując mi później
miałe cmentarzysko zwane Krako-
większą rozkoszą –
nym, a na pewno przemawiającym
wiedziało – zarządzania ryzykiem.
te czasy, pełne tryskającego humoru
wem”. Lwów ochoczo poddawał się