img
27
nr 7 (467) 15­28.04.2025
Z przedwojennej prasy
www.kuriergalicyjski.com
Humor
Pruciencji" z czasów przed kasa-
klasztorów katolickich w Ka-
żydowski
mieńcu, przepisy doskonalych
,,sucharków papieskich", figuru-
jących zwlaszcza podczas przy-
jęć u proboszczów wiejskich,
Zrozpaczona polowica mówi do męża:
jakoże te osoby duchowne w naj-
­ Wiesz, Mojsze, w tym tygodniu nie
bliższym pozostawaly kontakcie
dalam jajek do chaly szabasowej. Jajka
z Glową Kościola.
ostatniobardzo drogie. Tak niedawno
By  Święta  Wielkanocne
jeszcze jedno jajko kosztowalo kopiejkę,
przedstawialy się ,,przyzwo-
a teraz placi się na rynku po trzy kopiejki
icie", musial figurować na sto-
za sztukę...
le tuzin gatunków mazurków,
­ Aj, aj, aj! ­ zdumiewa się mąż. ­ Po-
czasami i więcej. Jedne z nich
patrz no, ja nie wiedzialem, że kury
obliczone byly na krótszą metę,
takie mądre! Po kopiejce nie oplaca im
inne konserwowano tygodnia-
się znosić jajek, ale za trzy kopiejki to się
mi, a już pomyslowość gospo-
niosą!
si wysilala się, by wszystkie
***
byly ...najsmaczniejsze. W cza-
Dwaj chelmianie, Uszer i Mendel, sie-
sie przygotowania ich, trwają-
dzą w cyrku. Na arenie występ liliputów.
cego jakich dni dziesięć przed
­ Uszer nie tai slów podziwu:
Świętami, dziatwa opychala się
­ Jacy oni mali! Nie do wiary! Mendel
slodyczami, jak nigdy w ciągu
z gestem lekceważenia:
roku. Znikaly z pod rąk rodzyn-
­ Też mi cuda! Widzialem już więk-
ki i migdaly, orzechy i smażone
szych karlów...
w cukrze owoce, daktyle, po-
***
marańcze, cukaty i czekolada.
Chelmianin krąży wokól latarni i cze-
ŚWIĘCENIE POKARMÓW W MIESZKANIU
Ubytku nie zauważono, wszyst-
goś pilnie szuka. Przechodzień pyta go:
kiego bowiem bylo w bród, bo
­Co pan zgubil?
Ja w dzień ów Wielkanocny,
soków ukrytych w korzeniach
i ceny owych ,,pyszności" wy-
jeszcze żywić kilkuset więźniów
­ Monetę rublową.
nie wiem, co jadlem! Dzień ten
drzew wydobywa się na ze-
glądaly wprost śmiesznie wobec
i internowanych, których spę-
­ I to wlaśnie tu, obok latarni?
wnątrz wzwyż ku pniom, ko-
jednak dobrze cale życie pa-
dzisiejszych. Życie bylo tańsze,
dzono do miasta od Sambora, Ja-
­ Nie, trochę dalej.
narom, galęziom nabierającym
miętać będę, gdyż wychodząc
a pieniędzy więcej.
worowa i Żólkwi.
­ To dlaczego szuka pan tutaj?!
po zameldowaniu się w biurze
pąkowiem. Ujawnia swoją prze-
Ot, bodaj ­ to dawne czasy...!
­ Bo tu jest widno.
A jednak, gdy myślę
policji jako ,,konfinjowany", co
dziwną moc w każdem źdźble
***
o owych tragicznych
od miesiąca robilem, wrócilem
trawy, w każdej najdrobniejszej
Ktoś, podpisany ,,W.F." wspo-
Chelmianin wchodzi do fryzjera.
roślince wykwitającej ku slońcu.
do domu w skarpetkach, gdyż
mina nie tak odlegle wydarze-
­ Panie kochany, chcialbym się ostrzyc.
chwilach, gdy
nia w materiale ,,Moje wojenne
,,patrol" zdjąl mi z nóg buciki,
Wiosna idzie!
­ Proszę bardzo.
przypominam sobie
święta 1919", jako, że wspo-
Kraje oracz ziemię plugiem,
jako że wedlug nich byly ,,ka-
­ Ale pan pozwoli, że nie zdejmę jar-
męki wlasne, moich
odwala skiby równe, szerokie,
zionne". Tlumaczylem na próż-
mnienia o Wielkiej Wojnie byly
mulki. Tu w razurzeokropne przeciągi.
osób najbliższych
dlugie. Raz w raz ociera dlo-
no żolnierzowi, że za duże ma
nadal żywe. Podtytul brzmial:
***
i rodaków, nie
nią uznojone czolo i spogląda
do nich nogi, ale uspokoil mnie,
,,Pożyczona  z  wędliniarni
Raz przyjechal z Lublina do Chelma
mogę nie śmiać się
że i takie potrafi sprzedać.
w niebo. Z lopotem skrzydel,
szynka i 1 butelka wina na kil-
jego ekscelencja gubernator i zaintereso-
z klekotaniem i rozgwarem,
kanaście rodzin".
z niepoprawnej, polskiej
wal się różnymi sprawami tamtego grodu.
Uderza mnie w tych obu
z kwileniem i szczebiotem za-
Wywieziono nas ze Stryja
Rozmawiając z przedstawicielami kahalu,
lekkomyślności,
biega ptasia rzesza okolo budo-
opublikowanych wspomnie-
do Tarnopola dnia 31 stycznia.
zwrócil się do rabina:
która nawet
wy gniazd. Szmaragdową ru-
niach, że święcić pokarmy
W obydwu transportach bylo
­ Powiedz no, panie rabin, czy
w chwili największego
nią pokrywają się pola, szumią
ksiądz przychodzil do domów.
nas razem 76 osób, rozmaite-
w waszym mieście urodzili się jacyś wielcy
niebezpieczeństwa
bory zielenią mlodego listowia,
Może w zaborze i pod okupacją
go zawodu i rozmaitego wie-
ludzie?
nie potrafi pozbyć się
rosyjską taki byl zwyczaj.
na ląkach zlocienie, nieza-
ku, w rzędzie tym i kobiety,
Reb Zisel zastanowil się przez chwilę
pozy i fanfaronady.
budki i tysiące, tysiące kwie-
a między niemi, moja siostra
i odpowiedzial:
Regina Mrozowiska przed-
cia dziergają barwne arabeski.
Jadwiga, mala, wątla ale butna.
­ Nie, wasza wielmożność... Jak jestem
Przypomina mi
stawila felieton ,,Zmartwych-
Miljardy muszek, chrabąszczy,
Podżegala rzekomo do ,,straj-
tu już od trzydziestu lat rabinem, przez
to francuskie
wstanie". Oto jedna z jego czę-
motyli i przeróżnych owadów
ku" urzędników sądowych.
caly czas rodzą się tylko male dzieci!
arystokratki, które
ści,  zatytulowana  ,,Wiosna
buja w powietrzu, pelza po ziem
Dużo z ówczesnych moich to-
***
idąc na gilotynę staraly
idzie":
i, żeruje w wodzie.
warzyszów niedoli spoczęlo
Do rabina chelmskiego Zisla przycho-
się za wszelką cenę
W śnieżne caluny spowita,
Wiosna idzie!
wkrótce na cmentarzach Tar-
dzi miejscowy kupiec.
zdobyć puder lub róż.
w lodów okowy zakuta, w bez-
Wszędy życie wre, kipi,
nopola, Mikuliniec i Strusowa.
­ Rabbi! ­ wola od progu. ­ Jestem do-
wladną obojętność straszliwą
przelewa się wartką falą; wszę-
W Stryju ujęto nas podstępnie.
szczętnie zrujnowany!
Byl w tym czasie w Stryju
wtrącona, śpi ziemia zmożona
dy dyktuje swoje prawa, roz-
W nocy wpadli ajenci oddzialu
­ Sza, ty się uspokój! Skąd ty wiesz, że
mlody księżyna, który cieszyl
snem zimowym. Mijają mie-
wielmożnia się, zwycięża, pa-
wywiadowczego z żolnierzami
jesteś zrujnowany?
siące cale szarych, bezna-
się, przynajmniej w pewnych
ruje zmartwychwstale życie.
i pod pretekstem jakiejś kon-
­ Ja to wiem z moich ksiąg handlowych.
aferach, wielką sympatją. Pew-
dziejnie smutnych dni i nocy
frontacji na dworcu kolejowym,
­ To dlaczego ich nie spalisz?!
ciemnych. Przepastnych orgją
nie więc rodziny, w których
Wnętrze świątecznego nu-
wybrali nas z domów jak wró-
***
bywal zaprosily go, aby zechcial
rozszalalych żywiolów. Zie-
meru przepelnione bylo oko-
ble z gniazda. Na stacji szyb-
Do rabina chelmskiego przychodzi Ży-
w Wielką Sobotę odwiedzić je
mia śpi, nieczula na wichrów
licznościow ymi  wierszami
ko nas zrewidowano, pierwszy
dówka z prośbą o radę.
symfonje, wygrywające jej nie-
i poświęcić wielkanocne jadlo.
różnych autorów ­ tych ano-
raz obrabowano i wtloczono do
­ Mam w domu koguta i kurę. Jedno
Ksiądz zgodzil się, choć zdzi-
ublagane podzwonne. Lecz oto
nimowych i tych, nie ukry-
wagonów towarowych. Pelno
z nich muszę zarżnąć na święta. Ale które?
wilo go, skąd rodziny, zresztą
nagle wionęlo przez przestwo-
wających swego imienia. Za-
w nich bylo gnoju i obrzydli-
Jak zarżnę koguta, kura będzie się strasznie
niezamożne, w czasie ogólnego
rza jakieś tajemne tchnienie,
kończymy artykul fragmentem
wych skrwawionych lachów.
martwić, a jak zarżnę kurę, kogut będzie się
niedostatku mogly się zdobyć
zrodzone gdzieś w zaświatach,
kolejnego dziela Mistrza Hen-
Do Tarnopola jechaliśmy 2
strasznie martwić. To co ja mam zrobić?
ryka ,,Uśmiechnięte sekstyny":
jaskólczem skrzydlem musnę-
na święcone.
dni i 3 noce. Kilku odmrozi-
Beb Zisel po dlugim namyśle:
lo ziemię raz, drugi i dziesiąty,
Większe jednak bylo jego
lo sobie nogi, ale im szczęśliwie
­ Zarżnij koguta.
zdziwienie, gdy w sobotę w każ-
że drgnęla, choć jeszcze we śnie
w Tarnopolu tylko po kilka pal-
A gdy już w życiu nam zanadto cienko
­ Ależ, rabbi ­ protestuje kobieta ­ kura
dym z domów, które go zaprosily,
pogrążona, jeszcze nieświado-
ców amputowano. W Tarnopolu
I braknie komuś grosza za bufetem,
będzie się strasznie martwić!...
znalazl na specjalnym stole, nie
ma cudownej prawdy, niosącej
żarly nas wszy i tępil tyfus. Jak
To zagryzamy wódeczność piosenką,
­ Twoje zmartwienie! Niech się kura
tylko jaja i kielbasę, ale i przy-
się ponad nią.
tam bylo zresztą ­ innym razem.
Piwo nowelą, a wino sonetem,
martwi!
zwoitą szynkę. Stalo także kilka
Wiosna idzie!
Ostatecznie przed Wielkanocą
A kto chce swojej rozrzutności dowieść
***
butelek wina. Ksiądz poświę-
A tuż i slońce poczęlo slać
wrócila nas, może trzecia część
Do pieca rzuca zamiast węgla powieść.
Dwóch Żydów chelmskich umawia się
ku ziemi swoje życiodajne pro-
cil, ale choć go proszono, aby
do Stryja. Reszta zostala, jak już
na spotkanie.
zechcial spróbować szynki, ze
mienie. Pękly okowy lodowe,
wspomnialem, na cmentarzach,
Na tem zakańczam te moje bazgroly,
­ A więc spotkamy się jutro?
względu na post odmówil.
wezbraly rzeki, zaszumialy po-
w szpitalu albo w więzieniu.
Bo gość już jeden w czwartym rzędzie
­ Tak.
toki i strumienie, w rowach
...Może być, że jeszcze dziś
Święta zapowiadaly się smut-
drzemie
­ Gdzie?
przydrożnych zalśnila woda.
nie zna sekretu owego święco-
nie. Nie tylko bowiem brakowa-
I do codziennej spieszę się roboty,
­ Gdzie chcesz.
nego. Obecnie mogę go zdradzić:
Rozprężyla się ziemia wyrwana
lo środków żywności i ,,rekwi-
Tam gdzie z Atlasem razem dźwigam ziemię.
­ O której godzinie?
szynka byla pożyczona u masa-
z dlugiej niemocy i odrętwienia
rowano" nam ostatnią koszulę
Za dużo rymów nie zdrowa rzecz na noc
­ Obojętne.
rza i wędrowala nietknięta od
­ do nowej, rozrodczej powsta-
w domu, a na ulicy obdzierano
Przemilym naszym sluchaczom:
­ Dobrze. Tylko ja cię bardzo proszę:
je pracy, gotuje się na wiosenne
domu do domu. Wino bylo tylko
z butów i ubrania, ale czuliśmy, że
Dobranoc!
bądź punktualny!
w jednej butelce i ta także prze-
radosne gody. Dyszy wonią po-
nie mamy gwarancji ani na wol-
Zachowana zostala oryginalna
chodzila od rodziny do rodziny.
rannych oparów, wygrzewa się
ność, ani na życie. Nie mając sami
HORACY SAFRIN,
pisownia
W innych butelkach byla woda.
w slońcu. Zasobem odżywczych
wiele do jedzenia, musieliśmy
PRZY SABASOWYCH ŚWIECACH