14
nr 14 (474) 29.07. 28.08.2025
Kurier kulturalny
www.kuriergalicyjski.com
Wspomnień czar
W 135. rocznicę urodzin Adama Soltysa
Czwartego lipca br.
minęla 135. rocznica
urodzin Adama
Soltysa wybitnego
kompozytora, dyrygenta,
muzykologa, pedagoga,
animatora lwowskiego
życia muzycznego oraz
wyjątkowej dobroci
i szlachetności czlowieka.
MARIA EWA SOLTYS
TEKST
ARCHIWUM AUTORKI
ZDJĘCIA
O
ADAM SOLTYS ORAZ WICEREKTOR KONSERWATORIUM
d kiedy siebie pamiętam
LWOWSKIEGO ARSENIJ KOTLAREWSKI (POCZ. LAT 50. XX W.)
w centrum mojego świata,
niejako dziecięcego mi-
przytaczając wypowiedzia-
zainteresowań Adama Solty-
krokosmosu byl Ojciec dobry,
ne niegdyś slowa nauczycie-
sa! (...) W owych latach zrodzi-
niezmiennie lagodny, czuly,
la: ,,Mialem takiego a takiego
lo się we mnie poczucie klasy,
o mądrych blękitnych oczach
studenta, który wciąż powracal
szkoly, duma z bycia czlonkiem
i wyjątkowym uśmiechu. By-
do ukończonego i zaakcepto-
spoleczności uczniów Adama
lam taką ,,przylepką", stale wy-
wanego już dziela i wciąż jesz-
Soltysa. Tak, to byla spolecz-
czekującą na czas, który Tatuś
cze coś poprawial i udoskona-
ność, mimo że uczyliśmy się
będzie mógl poświęcić wylącz-
lal; mówilem mu więc, że jest
w różnym czasie. Profesor sta-
nie mnie. Oto jedno z najwcze-
dobrze i że już dość tego popra-
le opowiadal swoim mlodszym
śniejszych moich wspomnień
wiania. A student ów odpowia-
uczniom o ich starszych kole-
(moglam mieć okolo 4 latek):
dal: A proszę teraz posluchać,
gach, byl z nich dumny, uczyl
stoję przy furtce na granicy na-
nieprawdaż, iż jest lepiej?
odwolując się do ich doświad-
szej posesji i ulicy, oczekując na
I rzeczywiście, bylo lepiej". Tych
czeń. Mial kontakty ze swy-
powrót z pracy ukochanego Ta-
slów i tego w jaki sposób zosta-
mi uczniami przez wiele lat po
tusia. Nagle na zakręcie (w od-
ly wypowiedziane wystarcza-
ukończeniu uczelni. Niemalże
ADAM SOLTYS Z CÓRECZKĄ MARYLKĄ W OGRODZIE
leglości 7080 m) dostrzegam
lo, aby zrozumieć, jak poważną,
do chwili ukończenia studiów
Jego postać; puszczam się więc
skrupulatną, a nawet żmudną
doktoranckich w Leningradzie,
pędem na spotkanie, wpada-
zapadającego zmroku wszyst-
wyraźnie uświadamiam sobie,
winna być praca zawodowego
jeszcze na krótko przed śmiercią
jąc za moment w rozwarte ra-
ko wokól stawalo się jakby ma-
że los obdarzyl mnie autentycz-
kompozytora. Praca wykony-
Adama Soltysa pokazywalem
miona Ojca. Odczucie rado-
giczne kontury starych mebli,
nym szczęściem kontaktu z czlo-
wana z szacunkiem do Muzyki
Mu swoje nowe utwory, dzie-
ści, chwili szczęścia bylo tak
przyciszony, o przyjemnej bar-
wiekiem, którego cechy ducho-
i do Ludzi, do których zwracamy
lilem się planami i pomyslami
intensywne, że wciąż mam
wie glos Ojca, zarysy drzew za
we, moralne i zawodowe staly
się poprzez swoją Muzykę".
nowych prac". Zacytowalam ten
przed oczyma tę chwilę. A jak
oknem...
się bezpiecznym drogowska-
Na lekcjach Adama Solty-
obszerny fragment wspomnień
interesujące rozmowy prowa-
Śmierć Ojca (w 1968 r.) byla
zem calego mojego życia (...)".
sa nie zawsze jednak królowa-
Macijewskiego, ponieważ ze
dziliśmy jako wytrawny pe-
dla mnie jedenastoletniej
W innym miejscu wspomnień
la powaga, na co wskazuje na-
szczególną pieczolowitością
dagog, Ojciec potrafil zawsze
wtedy dziewczynki ogromną
Laszenko zauważa: ,,W klasie
stępujący fragment wspomnień
dotyka wielu stron osobowości
zahaczyć o temat, który z miej-
traumą...
profesora Adama Soltysa zdo-
kompozytora Laszenki: ,,Cza-
mojego Ojca. W tym kontekście
sca mnie porywal, angażowal
Po kilkunastu latach (by-
bywalem nie tylko umiejętno-
sami Profesor opowiadal ko-
dodam jeszcze, że z uczniów
moją dziecięcą wyobraźnię.
lam już po studiach), dość nie-
ści zawodowe, ale uczylem się
miczne sytuacje z życia arty-
mojego Ojca, czy nie najczęściej
Początkowo byly to opowieści
spodzianie zapragnęlam nie-
sztuki życia (...). Przypominam
stów i orkiestrantów. W takich
bywal w naszym domu kompo-
o zabawkach, którymi w daw-
jako ożywić postać mojego
sobie, że kiedyś, jeszcze w po-
chwilach nagle stawal się jakby
zytor Hennadij Laszenko. Cza-
nych czasach bawily się dzieci
Taty poprzez zebranie wspo-
czątkach mojej nauki u Profeso-
znów mlody. Subtelny dowcip
sem przychodzil sam, czasem
lub popularnych onegdaj grach
mnień osób, z którymi Ojciec
ra, Adam Soltys zaproponowal
mego nauczyciela kryl w sobie
z córeczką Marynką, niekiedy
i zabawach, czy przeżytych
utrzymywal kontakty przede
mi wprowadzić zmianę w jed-
tyle milości do życia i ludzi, że
dolączala również jego malżon-
w dzieciństwie przygodach.
wszystkim uczniów i przyja-
nym z fragmentów, przyniesio-
serce ogarniala niewypowie-
ka, zwlaszcza na uroczystości
Później wspomnienia z podró-
ciól. Po trosze kierowala może
nego na lekcję utworu. Dość lek-
dziana radość i pragnienie pra-
rodzinne. Cenną pamiątką ta-
ży, zaznajamianie mnie z tre-
mną chęć spojrzenia na Jego
komyślnie odnióslszy się do
cy ze zdwojoną energią (...)".
kich odwiedzin są liczne zdję-
ścią najwybitniejszych oper,
osobę niejako z zewnątrz, zmie-
zadania, zaproponowalem od
Ihor Macijewski odnoto-
cia, które robil nam pan Laszen-
sluchanie muzyki z plyt wi-
rzenie się z rzeczywistością
razu inną wersję wspomniane-
wuje natomiast, że ,,Calą swo-
ko. Ze szczególną wdzięcznością
nylowych, rozmowy o muzyce
w doroslości. Oczywiście nie
go fragmentu sądząc, że zadanie
ją osobowością, swoim życiem,
wspominam fakt, iż to wlaśnie
(na dostępnym dla mnie wtedy
bylo to wcale takie proste zada-
wykonalem. Profesora nie tylko
każdym gestem, spojrzeniem,
zaprzyjaźniony z Tatą uczeń La-
poziomie). Czasem wspominal
nie na niektóre wspomnienia
nie zadowolil taki stosunek do
delikatnością i życzliwością
szenko towarzyszyl nam w po-
zabawne zdarzenia przeży-
musialam czekać nawet po kil-
pracy, ale wręcz oburzyl. I zaraz
wypowiedzi, calą swą aurą
dróży do sanatorium w Odessie,
te osobiście lub opowiedzia-
ka lat! Zwlaszcza, że sporo osób
potem wytlumaczyl mi, że kom-
świetlaną Profesor uczyl sza-
kiedy to stan Ojca byl naprawdę
ne przez innych. Mial wprost
dawno wyjechalo ze Lwowa.
pozycję traktować należy bar-
cunku i milości bliźniego, sza-
poważny. I już tam na miejscu
wyjątkowy dar opowieści, no
Ale w końcu dopięlam swego
dzo poważnie i odpowiedzial-
cunku do pracy, do muzyki.
pomógl Matce zalatwić wiele
różnych formalności (nb. Ojciec
i cudowne poczucie humoru.
i naprawdę bylo warto! To nie-
nie, że nie każde pierwsze lepsze
Szacunek i milość... Sądzę że
zostal wtedy w sanatorium na
W latach późniejszych (gdy już
samowite z tych wspomnień
rozwiązanie zadania może być
każdy, kogo los obdarzyl szczę-
cale lato, a my z Mamą przyjeż-
chodzilam do szkoly) Ojciec
wylonila się postać Ojca taka,
ostateczne, że każdy utwór wy-
ściem zetknięcia się z Adamem
dżalyśmy w odwiedziny co naj-
dbal o to, bym zawsze miala
jaką zapamiętalam. A więc
maga rzetelnej selekcji materia-
Soltysem, uksztaltowanie tych
mniej trzy razy w miesiącu).
pod ręką wartościową lekturę,
wcale nie idealizowalam...
lu i środków muzycznych, jak
uczuć w swym sercu zawdzię-
Do bylych uczniów, którzy
np. trylogię Henryka Sienkie-
Z zebranych wspomnień
również dużego nakladu pracy
cza wlaśnie Jemu (...). Niezwykla
odwiedzali Ojca w miarę syste-
wicza (w przedwojennym wy-
dowiedzialam się m.in., jak
duchowej. Od tej chwili, pracu-
delikatność, takt, autentyczna
matycznie, należal również An-
daniu dla mlodzieży) przeczy-
ogromny wplyw mial mój Oj-
jąc nad jakimś dzielem przy-
kultura prawdziwego inteli-
drzej Nikodemowicz, prywatnie
talam chyba w trzeciej klasie
ciec nie tylko na ksztaltowanie
spieszam powoli, by osiągnąć
genta, a przede wszystkim Jego
mój Chrzestny. W tym kontek-
podstawówki, podobnie zresztą
przyszlych artystów-muzy-
najwyższą, dostępną mi w da-
umiejętność oceny i odnajdy-
ście wart zacytowania jest na-
jak i ,,Krzyżaków". Ze szczegól-
ków, ale również na ich wy-
nej fazie twórczej, doskonalość".
wania w pracy studenta tego co
stępujący fragment wspomnień
nym rozrzewnieniem wspomi-
bory życiowe i wypracowanie
Wyjątkową wprost u mego Ojca
naprawdę dobre i wartościowe,
profesora Nikodemowicza, za-
nam chwile, gdy po tradycyj-
odpowiedniej hierarchii war-
umiejętność zachęty uczniów
umiejętność wyczucia i rozwi-
warty w artykule, opubliko-
nie smacznym obiedzie (matka
tości. Oto fragment wspomnień
do udoskonalania, do pracy
jania indywidualności ucznia,
wanym w RM jeszcze w 1968 r:
byla mistrzynią sztuki kuli-
Hennadija Laszenki (znane-
z wiarą we wlasne sily odnoto-
liczenia się z nią wszyst-
,,Potrafil stworzyć tak cudowną
narnej), siadaliśmy na malej so-
go kompozytora ukraińskie-
wuje również inny uczeń Ihor
ko to czynilo cuda (...). A ileż
artystyczną aurę, że już przez
fie w salonie i Tatuś snul jakąś
go, muzykologa i pedagoga):
Macijewski, (znany kompozy-
dawala studentom szerokość
to wywieral ogromny wplyw.
opowieść. W scenerii powoli
,,Z perspektywy przeżytych lat
tor, etnomuzykolog i pedagog),
horyzontów i artystycznych