29
nr 2 (486) 30.01.12.02.2026
Kurier kulturalny
www.kuriergalicyjski.com
fantasmagorycznymi iluzjami, nie wszyst-
i podążam za spojrzeniem naszego na-
Bruno Schulz, spacerując w labiryncie
kim udalo się pomieścić w ograniczonej
uczyciela rysunku i prac ręcznych. Na
codzienności, byl cichy, nie chcial przeszka-
geometrii Czasu. Bo już widać okazalą ulicę
dzać światu pozwalal mu mówić, obser-
przeciwleglym skrzydle gmachu, doklad-
wowal go i przemienial zwykle wydarzenia
Szewczenki. Należalo obrać szybki azymut
nie na wysokości drugiego piętra, mlody
na sympatyczny lokal ,,Tarela" (,,Тареля"),
w teatr. Tam, gdzie inni widzieli tlum, on do-
robotnik beztrosko kiwa się na chybotli-
strzegal widowisko. To, co inni przeżywali
który choć usytuowany pośród ponurego
wych deskach rusztowania. Na ten wi-
jednorazowo, w nim osadzalo się glęboko,
warkotu agregatów prądotwórczych wabil
dok Profesor zastyga, nerwowo strzepu-
stając się materialem w arcymistrzowskiej,
obietnicą smakowitych haluszek. Przecho-
jąc kredę z dloni. ,,Ręce Schulza drżaly,
literackiej alchemii. Dostrzegal w boisku
dząc przez plac Szewczenki, obok pomnika
a glęboko osadzone oczy plonęly. Dopiero
wielkiego patrona Ukrainy, w istocie stąpam
swoiste panoptikum: przestrzeń, w której
później mialem zrozumieć jego chorobliwą
po miejscu, gdzie przebiegala ulica Stolarska
zbiorowa psychika odslania się bez zahamo-
wrażliwość. Bal się o robotnika, że może
wań. Ten niemal pogański kult pilki, przy-
i gdzie pod numerem 18 znajdowala się ostat-
spaść. Wzrokiem jak gdyby się modlil, by
pominający dawne misteria, fascynowal go
nia ziemska przystań Brunona Schulza dom
uważal" (Andrzej Chciuk. Atlantyda, Lo-
jako zjawisko graniczne, wymykające się
w getcie. Następnie, po przekroczeniu progu
mianki 2025). Jest znów polowa lat dwu-
chlodnej obserwacji. Może nie interesowal
hotelu utrzymanego w radzieckim stylu, wy-
dziestych XXI wieku, a ja jestem zwyklym
się wynikiem, nie znal nazwisk pilkarzy
darzyl się powrót do przeszlości: do czasów,
tulaczem penetrującym ocalale szczątki
i nie byl kibicem w klasycznym tego slowa
kiedy w ojczyźnie mojego dzieciństwa tzw.
minionych aktywności. Nie zalapalem się
rozumieniu, ale mecz... ,,to świetne dla mala-
dwudziesty stopień zasilania gwarantowal
nawet na okruszek opowieści, na choćby
rza studium ruchu" (Andrzej Chciuk Atlanty-
nam magię przy świecach.
jedną z bajek Profesora. Pozostaną na
da). Co prawda męczyl go gwar, ale przecież
Nazajutrz, o poranku obudzilem się
zawsze na pólkach przepastnej biblioteki
odwiedzal jarmarki, procesje i pochody.
ze świadomością czym jest ,,drohobyckie
niezapisanych nowel. A co z nieroztrop-
nienasycenie" termin, który ukulem na
Stąd można na poważnie potraktować su-
nym robotnikiem? Musial mieć przecież
gestię Andrzeja Chciuka, że nie omijal rów-
wlasny użytek, by oddać poczucie obsesji,
imię i nazwisko, narodowość. Jakieś ży-
nież tego obiektu. Z panoramy miasta jako
glębokiego związku emocjonalnego i tęsk-
cie... jakąś śmierć. Z pewnością nigdy się
żywej sceny po prostu nie można wykreślić
noty za miastem Brunona Schulza. Miasta,
nie dowiedzial, jakie glębokie emocje wy-
stadionu i samej gry pilki, która niczym
którego studiowanie nigdy się nie kończy,
wolal u cichego, niepozornego Profesora.
świetlisty meteor rozjaśniala szarzyznę
a wszelkie próby ogarnięcia i poznania
Nie mógl nawet przypuszczać, że po okolo
TZW. POKÓJ SCHULZA W DAWNYM MIEJSCU JEGO PRACY
drohobyckiego popoludnia. Owo widowi-
są pozbawione realnej szansy na osią-
stu latach jego postać w umyśle czlowieka
sko z pewnością nie moglo pozostać poza
gnięcie satysfakcjonującego wyniku. To
z dalekiej przyszlości nadal będzie drżeć
się okazuje nic nie odchodzi ostatecznie,
ziemią, która strawila jego cialo? Skąd ten
kręgiem schulzowskich fascynacji.
terytorium, gdzie prawa perspektywy są
na rusztowaniu, choć efekty jego trudu
a jedynie przechodzi w inny, bardziej sub-
paradoks, w którym duch potrzebuje zako-
Dzień stopniowo poddawal się grafi-
naginane, a mnogość ścieżek rodzi wciąż
dawno strawil czas i zapomnienie.
stancjalny stan bytu.
twiczenia w materii? Być może to wlaśnie
towej kresce, tracąc resztki barw. Może
nowe możliwości interpretacji i opowieści,
Tzw. pokój Schulza w dawnym jego
Na dawnym przedmieściu Zwarycz...
krew i kości ta krucha, podlegla rozpa-
wlaśnie ta syropowata aura zawiodla mnie
tak iż pochlonięty badaniem osobnik musi
miejscu pracy, na którą narzekal i żalil się,
,,Ma się wrażenie, że oto widzimy wiejską
dowi materia domagają się ostatecznego
ku lokacji najmroczniejszej pod tzw. Wil-
w końcu przyznać, że nadal znajduje się na
jest skromny jak on sam. Niewiele po nim
babę z naszych stron, wystrojoną w swoją
potwierdzenia, że to, co we mnie nieznisz-
lę Landaua (ulica Tarnawskiego). Tam, nad
początku drogi. To nieustająca kwerenda,
zostalo artefaktów, tym bardziej należy
sutą kieckę z odstającymi «bortamiČ, babę,
czalne, mialo niegdyś swój ciężar, swój cień
moją glową, wyrasta nieslawny balkon
która sama w sobie jest kreacją, celem
doceniać wysilek pasjonatów dbających
która oburącz obejmuje swoje dwie córy, też
i grób. ,,Być może tu spoczywasz Bruno"
ambona okrucieństwa, z której ów zbir
i sensem. Szybkie przyjęcie postawy po-
o pamięć wirtuoza prozy magicznej. To
odświętnie ubrane i dostojnie podąża wraz
wypowiadam bezwiednie, patrząc na prze-
urządzal sobie nieludzkie polowania na
kory pozwala latwiej ominąć pulapki roz-
wlaśnie dzięki determinacji schulzologów,
z nimi na niedzielną mszę" (Jerzy Ficowski,
strzeń nowego cmentarza żydowskiego,
pracujących nieopodal żydowskich niewol-
czarowania, tudzież frustracji.
tych kustoszy wyobraźni, w Drohobyczu
Okolice sklepów cynamonowych, Kraków
skoltunioną wysokimi, suchymi trawami.
ników. W tej ciszy architektura zla zdaje się
Biblioteka im. Wiaczeslawa Czorno-
granica między przeszlością a teraźniej-
1986). Cerkiew św. Jura przybyla na chlop-
Odpowiedzią jest cichość śniegu, który na
wciąż oddychać tamtą grozą; to miejsce ma
wila (ukr. В'ячеслав Чорновіл) mieści się
szością delikatnie się zaciera, a przywo-
skich podwodach w siedemnastym wieku
rdzawym zielsku osiada lekko niczym
w sobie coś z wyrodnej, zdegenerowanej
w budynku, który dawniej byl Żydowskim
lywany duch pisarza, zdaje się obecny
ze wsi Nadziejów (ukr. Надіїв) i rozsiadla się
pióra gubione przez niewidzialne ptaki. Pod
materii. To również końcowy akt na drodze
Domem Starców. Wlaśnie tutaj w czasie
w gronie swoich entuzjastów. Nawet po
niedaleko historycznej warzelni soli. Ciężka,
stopami mam symbol wszystkich tragedii
wynędznialego geniusza, który wspiera-
wojny autor ,,Sklepów cynamonowych"
ponad ośmiu dekadach od jego śmierci
z przemoczonymi gontami, zdaje się drzemać
,,czarnych czwartków", a także nieodnale-
ny przez swojego ucznia, Emila Górskiego
segregowal i katalogowal zbiory skradzio-
ich benedyktyńska praca może przynieść
w osnowie barokowego snu. W swym maje-
zionych grobów, zdań bez puenty i rozpro-
pod okiem niemieckiego prostaka musial
ne przez okupantów: najpierw radzieckich,
spektakularne efekty. Takie bez wątpienia
stacie zdaje się obojętna wobec ciekawskich
szonych rękopisów, które jak ten mitycz-
zapracować na miano ,,potrzebnego Żyda".
a następnie niemieckich. ,,Praca ta trwala
bylo odkrycie w 2019 roku nieznanego
spojrzeń namolnych zwiedzających. Pewnie
ny Mesjasz nigdy nie nadeszly, choć Jego
Pokój dziecinny, zlecenie na bajkowe freski
kilka miesięcy, byla interesująca, odpowia-
opowiadania Schulza pt. ,,Undula" przez
nawet z wynioslą wielkodusznością zby-
podobno widziano już w Samborze (Aluzja
i przeraźliwa rzeczywistość skupiona na
dala naszym upodobaniom i w porównaniu
panią Lesię Chomycz, którą w kawiarni
la nieco humorystyczny, cytowany wyżej
do zaginionej powieści Bruno Schulza Me-
wyszarpywaniu jeszcze jednego dnia życia.
z pracą innych Żydów byla istnym rajem.
,,Juna" mialem przyjemność poznać osobi-
opis niepozornego żydowskiego nauczyciela
sjasz. Początek utworu wedlug relacji osób
Delikatność i okrucieństwo wspólistniejące
Dlugie godziny spędzaliśmy na rozmo-
ście. To spotkanie nadalo badawczym tru-
w trakcie jednej ze szkolnych wycieczek. O ile
trzecich mial brzmieć: ,,Wiesz powiedziala
wach. Poinformowal mnie wtedy Schulz, że
w jakiejś absurdalnej, makabrycznej realno-
dom konkretną, ludzką twarz osoby, któ-
laskawszy ma los, od niedaleko przycupnię-
mi rano matka przyszedl Mesjasz. Jest już
ści. Pozostaly mury skrywające w sobie po-
wszystkie swoje papiery, zapiski, korespon-
ra przywrócila kulturowemu dziedzictwu
tej siostry w wierze raczej zaniedbanej cer-
w Samborze"). Zatem mój akt obecności sta-
glosy diabolicznego kontrastu zderzenia
dencję zdeponowal u jakiegoś katolika poza
zagubiony fragment schulzowskiego uni-
kwi św. Krzyża, która trwa w bolesnym czu-
je się pomnikiem, który zamiast kamienia,
sacrum i profanum. Dzisiaj to tylko milcząca
murami getta" wspomina adwokat Izydor
wersum. Ponadto stalem się świadkiem
waniu jakby zawstydzona wlasną starością.
wzniesiony jest z pamięci i pokory.
bryla, jednak w jej strukturze na zawsze za-
Friedman (Wieslaw Budzyński Schulz pod
symbolicznej konfrontacji, kiedy spraw-
,,Czy w gruncie rzeczy nie znamy już
Prywatna busola wiedzie ku sercu wy-
pisala się schizofrenia tamtych dni. W tych
kluczem, Warszawa 2013). Natomiast tej
czyni odkrycia, darująca światu ,,Undu-
z góry wszystkich krajobrazów, które
darzeń, ku szczelinom czasu, w których
kilku ścianach skondensowala się banal-
jesieni i mnie przypadlo w udziale póltorej
lę", zetknęla się ze Switlaną Breslawską
napotykamy w naszym życiu? Czy może
,,Miasto się wyludnialo jak nawiedzone
godziny prezentacji w tym gmachu, a ścia-
ność zla, która niczym pod soczewką uka-
tlumaczką, dzięki której ten odzyskany
w ogóle coś zajść jeszcze calkiem nowego,
dżumą" (Andrzej Chciuk Atlantyda). Sta-
zuje prawdę o czlowieku i jego świecie aż
ny rejestrowaly mój glos, podobnie jak nie-
utwór Schulza mógl wybrzmieć w języku
czego byśmy w najglębszych naszych re-
dion o bieżącej nazwie ,,Halyczyna", który
po sam kres istnienia.
gdyś Schulza. Jednakże to inne czasy, inna
ukraińskim jako ,,Ундуля". Zwieńczeniem
zerwach od dawna przeczuwali?" (Bruno
zdążyl już wyrosnąć i obrócić się w ruinę
Wybiórcza peregrynacja przez kosmos
sytuacja, inne emocje, a co się z tym wiąże:
dnia stal się wieczór poetycki w gronie
Schulz, Wiosna). Zdaję się na los i pogo-
w miejscu, gdzie niegdyś swoje mecze roz-
Drohobycza wlaśnie zatoczyla kolo. Mimo
różna intonacja. Cichy, nieśmialy i wystra-
ważnych postaci wspólczesnej nauki i lite-
dzenie z nieprzewidywalnością, ponieważ
grywal polski klub WCKS Junak Drohobycz.
skąpego przydzialu czasu, doświadczylem
szony Bruno z pewnością szeptal, podczas
ratury, które mimo ustawicznie gasnące-
każda następna ulica okazuje się przypo-
Drużyna slawna w Galicji, a jej krewcy ki-
wszystkiego, co bylo mi przeznaczone.
gdy ja czulem w piersi ten sam chlód, ale
go światla i mroku wdzierającej się do mia-
mnieniem czegoś, co od zarania we mnie
bice w calej wschodniej części ówczesnej
moja mowa, choć drżąca ze wzruszenia,
Z pokorą akceptuję tę chwilę, bo przecież
sta wojny wspólnie celebrowaly wiarę,
drzemalo. Wędrówka przez te wzajemnie
Rzeczypospolitej. Powstala w 1931 roku
mogla w ogóle nie nadejść. Zapadl ostatni
wybrzmiewala zuchwalej, nosząc w sobie
dowodząc, że esencjonalność Drohobycza
pomieszane światy wewnętrzny i ze-
i nie zdążyla doczekać swojego dziesięcio-
wieczór, odmierzany kruchym rytmem kro-
stygmat pośpiechu i bezczelność epoki,
góruje nad brutalną wspólczesnością.
wnętrzny gdzie żaden pejzaż i nastrój
lecia kres jej istnienia, wraz z wybuchem
ków na bruku. Spacer krętymi arteriami,
która zapomniala, czym jest szept. Oby
Nastal poranek dnia następnego
nie pojawia się dwukrotnie, wyklucza lo-
wojny w 1939 roku, polożyla brutalna hi-
niczym melancholijnymi korytarzami, pro-
mi tego genius loci (lac. duch miejsca) nie
ostatniego tutaj w pelnym wymiarze do-
gistyczny automatyzm. To glęboki proces
storia. Wypada wymienić najslynniejszych
wadzi nieuchronnie ku granicy snu w prze-
poczytal za profanację! A przecież niczym
bowym. Po chwili nerwowej paniki należa-
psychologiczny akt twórczy, w którym
zawodników zespolu: Stanislawa Gerulę
trybun ludowy glosilem genialność Mistrza
strzeń, gdzie czas traci swoją ciąglość, a ży-
lo wyznaczyć plan tego, co można jeszcze
swoista anamneza odblokowuje nieświa-
po wojnie pierwszego Polaka, który ro-
i unikalność jego malej ojczyzny nad Ty-
cie staje się jedynie bladym powidokiem.
uszczknąć z mitotwórczej materii, zanim
domość i ożywia stlumione wspomnienia.
zegral mecz na Wembley oraz Antoniego
Wraz z porankiem nadszedl mroźny,
śmienicą. Nieco sploszony, po spotkaniu na
wyjadę. Świdrowal strach, że w plątaninie
Dlatego odkrywam, że kiedyś... ,,Stalem
Komendo-Borowskiego i Boleslawa Ha-
sobotni dzień. Powrót do wymiernej eg-
moment stanąlem w opustoszalej lekko za-
sieni i podwórek nadal kryje się jakaś nieod-
na żwirowatej ścieżce, którą przechodzila
bowskiego. Ci dwaj ostatni zaliczyli nawet
zystencji. Wyruszam spod dworca kolejo-
cienionej sali. Sam jeden wobec tajemnic na
czytana alegoria lub nieodkryty detal, bez
lekka nóżka Bianki" (Bruno Schulz, Wio-
występy w reprezentacji Polski.
wego, z którego Schulz wyjeżdżal w swoje
zawsze zaklętych w miodowych ścianach.
którego niniejsza wyprawa do Drohobycza
sna), jak teraz, choć jej Willa bardzo zmar-
Gdzie w tym wszystkim Bruno? Czy
rzadkie podróże do Warszawy, Zakopa-
Przejmujący dotyk mitu i echo wszystkich
na zawsze pozostanie niepelna. Zachlanne
niala, okaleczona przez czas i splugawiona
w ogóle można mówić o Schulzu w kontek-
wypowiedzianych tu slów, pokrytych gru-
nego, Wiednia, a nawet Paryża. Wypraw,
pragnienie, by w kilka godzin nasycić wzrok
ongiś butami gestapowskich szatanów.
ście pilkarskim? I tak i nie... Oczywiście
bą patyną, zadrgaly wspólnie nad podlogą,
z których zawsze wracal... Wlaśnie stąd,
jak największą liczbą powidoków, ustąpilo
(W czasie wojny w tzw. Willi Bianki mie-
nie śmiem pretendować do wyznaczenia
w listopadzie 1942 roku, mial rozpocząć
która przeistoczyla się w mapę wspomnień.
ostatecznie konieczności, by poddać się ka-
ścila się siedziba Gestapo). A jednak nadal
nowego nurtu badań w schulzologii; moje
swoją drogę ku ocaleniu, starannie zapla-
Nie moglem zbyt dlugo zatrzymać się w tej
pryśnemu przewodnikowi intuicji. Deszcz
pulsuje obietnicą niezwyklości, będąc pod
myśli jedynie wybiegają w kierunkach
nowaną przez przyjaciól. Nie zdążyl. Po-
lokacji, ponieważ istnialy inne punkty żąda-
pomieszany ze śniegiem hulal nad grzybami
powiekami niezbywalnym fundamentem
w zupelności niezależnych ode mnie. Za-
ciąg odjechal, na zawsze rozmijając się ze
jące uwagi, przyciągające niczym sygnaly
parasoli, a buty na nierównych chodnikach
mojej intymnej topografii. W calym tym
miast systematycznej analizy, wybieram
swoim pasażerem.
z równie pilnych wymiarów.
pluskaly w źrenicach kaluż. Przejmujące
akcie oporu przeciw zapomnieniu zyskuję
raczej intuicyjne śledzenie powracających
Na drugim piętrze, w sali numer 33
Ostatniej nocy Republikę Marzeń po-
zimno paradoksalnie nioslo ze sobą prze-
pewność, że wewnątrz mnie istota rzeczy
motywów i pozwalam się prowadzić po
Państwowego Uniwersytetu Pedagogicz-
kryla gruba warstwa martwej bieli. Ni-
dziwny żar. Na bocznych ulicach rozsypu-
nie ulega destrukcji.
tych manowcach i bocznych odnogach
czym calun... Zaprawdę: Vedi Drohobycz e
nego imienia Iwana Franki, wpatruję się
jące się domy penetrowal wiatr, roznosząc
Co jednak począć z cielesnością, która
wyobraźni, ufając, że na marginesach
poi muori. Zobaczyć Drohobycz i umrzeć.
w rzeczywistość zza szyby. Na chwilę
na wszystkie strony poglosy dawności.
z taką gwaltownością pcha mnie ku po-
wielkiej tekstologii uda mi się pochwycić
staję się uczniem przedwojennego Gim-
W tym krajobrazie rozpadu czulo się jednak
szukiwaniom szczątków Mistrza? Dlacze-
choćby cień autentyczności, który zazwy-
1922 listopada 2025
nazjum im. Króla Wladyslawa Jagielly
osobliwą witalność, bo w Drohobyczu jak
go tak namiętnie pragnę pochylić się nad
czaj umyka oficjalnym dyskursom.