![]() | Strona
domowa Ireny i Zbigniewa Kuleszów
Serdecznie witamy na domowych, prywatnych serwerach Dzisiaj jest: 2026-06-13 Aktualizacja strony dnia: [an error occurred while processing this directive] | ![]() |
| Powitanie | Irena | Zbigniew | Elektronika | Studenci | Serwer | Prawo_jazdy | Kolejka | Pobierz | Linki | Info | O Tobie |
Serdecznie witam na "ciasteczkowym serwerze"
Kilka ciekawych linków poniżej
http://www.kul.lublin.pl/wns/struktura/psychologia/
Katedra Psychologii Wychowawczej i Rodziny,
tel. 445-34-45
Zakład Psychologii Wychowawczej i
Rodziny
Kierownik prof. dr hab. Maria Braun-Gałkowska, prof.
zw.
Zapraszam na ciekawe strony www:
http://www.adonai.pl - b.ciekawa
Interesująca księgarnia:
Strona poświęcona pamięci Marka Kotańskiego:
http://psycholog.pl/Kotanski/index.php
Strona
dla wszystkich samotnych, wątpiących, strona o tym że "warto czekać" (szczególnie
zachęcam do odwiedzenia czytelni)
http://prawdziwamilosc.w.interia.pl
Zapraszam
do ponownych odwiedzin - wkrótce zmiany na tej stronie
I
Wprowadzenie
Od wielu lat zajmuję się psychologią wychowawczą i psychoterapią. Psychoterapia zresztą w dużej mierze zajmuje się korygowaniem błędów wychowawczych.
Od lat słyszę skargi rodziców na trudne dzieci, a jeszcze częściej - skargi dzieci na trudnych rodziców. Uczniowie wiele do zarzucenia mają nauczycielom, a nauczyciele (mniej więcej co piąty) cierpią na syndrom wypalenia zawodowego z powodu zużycia sił fizycznych, a zwłaszcza emocjonalnych w pracy z uczniami.
Można by jeszcze długo, długo ciągnąć listę poszczególnych osób i grup osób żyjących w poczuciu skrzywdzenia przez inne osoby.
Za poczuciem skrzywdzenia często, a prawie zawsze idzie osąd "tak być nie powinno" i chęć zmiany tych Innych.
Czasem tych Innych daje się nieco zmienić, ale na ogół nie. Na ogół nie mamy dostatecznego dostępu do wnętrza innych osób, a tym bardziej dostatecznie przekonywujacych argumentów, aby namówić ich na pozytywna zmianę.
Pozostajemy w poczuciu bezradności, goryczy, osamotnienia, a więc tego rodzaju przeżyć, które nie służą rozwojowi i poczuciu szczęścia. Pozostaje tylko narzekanie, że życie jest ciężkie, świat głupi, a na ludzi całkiem nie ma co liczyć.
I powoli, ale skutecznie zaczynamy nie dostrzegać, że to, na co mamy wpływ i co możemy zmienić leży odłogiem przysypane zniechęceniem i niewiarą, że cokolwiek możemy zmienić.
W klasycznych badaniach wiele jest wątków mówiących o zaczarowaniu przez złe moce. Książe zaczarowany w bestię, księżniczka w paskudną żabę itp.
Dobrze się zapowiadali, ale nie wyszło. Badanie w metaforycznej formie pokazują to, co zdarza się w naszym codziennym życiu. Kiedy patrzymy na fotografie sprzed lat i kiedy nie odnajdujemy w sobie już nic z tamtego żaru i rozmachu życiowego, czujemy się właśnie jak zaczarowani przez złe moce. Czasem nawet wiemy kto i jakim sposobem nas zaczarował, ale nie wiemy jak zrzucić z siebie to coś, co nie pozwala nam być sobą. W głębi duszy wiemy przecież, że jesteśmy księciem, a nie bestią, księzniczką, a nie żabą.
Jako psycholog widziałam wiele przeróżnych bolesnych zaczarowań. Miałam też szczęście towarzyszyć wielu odczarowaniom.
Odczarowania na ogól nie są łatwe nawet w badaniach. Piękna musiała wiele zmienić w samej sobie, aby pokonać naturalny odruch odrazy wobec Bestii, a dzielnego rycerza też pewno niemało kosztowała konieczność az trzykrotnego pocałunku Żaby.
Nie sądzę też, że istnieje kompletna księga odczarowań. Każda ludzka sytuacja jest wyjątkowa i nie ma co udawać, że na zmianę każdej istnieje recepta.
Są jednak pewne zasady ogólne postępowania w przypadku stwierdzenia u siebie syndromu zaczarowania, czyli niechęci do dalszego rozwoju, a może nawet do życia.
W następnych tygodniach spróbuję te zasady przedstawić.
Zapraszam też do komentarzy, które można kierować na adres e'mailowy: aleksan@kul.lublin.pl
Serdecznie dziękuję Zbyszkowi, który poza tym, że jest elektronikiem, jest też psychologiem i pewno ze starej miłości do psychologii nie tylko udzielił mi gościny na swojej stronie internetowej, ale także, a może przede wszystkim zachęty, aby "coś" napisać.
II
Dobrze ukierunkować siły
Jest takie powiedzenie, że zamiast całą noc machać kijem, lepiej zapalić jedną, jedyną zapałkę.
Tak wiele nas drażni i obezwładnia nasze siły. Tylu ludzi mówi, że żyje wśród toksycznych ludzi, chorych mechanizmów społecznych i ekonomicznych, że cierpi z powodu wcześniej doznanych ran psychicznych i duchowych.
Myślę, że w pewnej mierze wynika to z pewnej zaistniałej na skutek zalewu określonego typu literatury mody na toksyczność i zranienia. Nie każda marudna ciotka zasługuje na miano toksycznej i nie każda życiowa trudnośc przybiera postać rany psychicznej.
Prawdą jest jednak, że w nasze czasy przyniosły poważne zagrożenie dla pozytywnych więzi miedzyludzkich i że z tego powodu wielu ludzi cierpi określając swoje przeżycia w sposób zbliżony do zatrucia lub /i/ poważnych obrażeń ciała.
Najgorsze jest w tym mniej lub bardziej świadome przekonanie, że z tym, co nas spotyka niewiele da się zrobić.
I rzeczywiście często tak jest, że na pewne zjawiska i procesy mamy wpływ znikomy lub żaden.
Zużywamy siły na narzekanie, bezsilną złość, tworzenie wizji: "gdybym to ja robić mógł, na co naprawdę zasługuję...".
Wszystkie te sposoby nie przynosza jednak żadnego pozytywnego skutku. Liżą "niedobry świat", a kąsają nas samych. W końcu bowiem niepostzreżenie zaczynamy nabierać przekonania, że nic nie możemy, nic od nas nie zależy i że znaczymy mniej niż zero.
Pierwszy krok ku odczarowaniu polega na przegrupowaniu sił. Jest jedno niebagatelnej miary królestwo, na które mamy wpływ zasadniczy. Tym królestwem jesteśmy my sami. To prawda, że nasze królestwo może istnieć w trudnych warunkach, że może mieć nie najłatwiejszych sąsiadów, że jego hipoteka przeżyć może być poważnie obciążona. ale tak czy owak jest to jednak jedyne królestwo, na które mamy rzeczywisty i znaczący wpływ.
To bardzo ważne i konieczne, żebyśmy w czasach wybuchu kursów zarządania i marketingu, zarządzania kapitałem, zarządzania zasobami ludzkimi itp. dostrzegli podstawową wartość umiejetności zarządzania sobą samym.
Oczywiście nie o to chodzi, że świat wokół nas nie jest ważny, że nie są ważne nasze relacje z innymi ludźmi, że mamy się przestać czuć aktywnymi uczestnikami życia społecznego w jego najprzeróżniejszych aspektach.
Chodzi tylko o porządek w zarządzaniu. Zmieniać możemy tylko siebie. Jeśli zrobimy to skutecznie, prawdopodobnie zmienią się też nasze kontakty z innymi, a poprzez nie zmienią się także (nieco) otaczający nas ludzie i skomlikowane układy zmiennych, w których wypadło nam żyć.
Nierzadko zdarza się, że np. matki, którym udało się wyzbyć silnego napięcia psychicznego i które stały się trochę bardziej zadowolone z życia, twierdzą, że ich dzieci ostatnio naprawdę są grzeczniejsze. W końcu każda woli być żoną księcia niż bestii.
Trzeba jednak pamiętać, że naszym podstawowym zadaniem nie jest zmienianie innych, ale siebie.
Doprawdy nie ma sensu bądź co bądź męczące wymachiwanie kijem, gdy tak mało wokół nas światła i ciepła i nawet jeden płomyczek może mięć duże znaczenie dla rozproszenia ciemności.
Ola
e-mail:aleksan@kul.lublin.pl
| Powrót na stronę
główną - Informacje o
stronie, prawa autorskie, legalność itd. tutaj
Informacje o przetwarzaniu i ochronie danych osobowych, kontakt i zapytania itd. tutaj Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny zjk.pl: zjk7@wp.pl W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach zjk.pl - kontakt z administratorem: webmaster@zjk.pl lub zjk7@wp.pl |